Book: Promethidion



Cyprian Kamil Norwid

Promethidion[1]

Rzecz w dwóch dialogach[2] z epilogiem[3]

Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Nowoczesna Polska.

... ...

(Plin:[5] O Gladiatorze konającym[6])

Tobie,Umarły, te poświęcam pieśni,

Bocień, gdy schyla się nad pergaminem[7],

To prawdę czyta, o podstępach nie śni…

Tobie poświęcam, Włodziu[8]!… Słowem, czynem,

Modlitwą… bliskim znajdziesz mnie i wiernym

Na szlaku białych słońc, na tym niezmiernym,

Co się kaskadą stworzenia wytacza

Z ogromnychBOGApiersi, co się rozdziera

W strumienie… potem w krzyż się jasny zbiera,

I wraca — i już nigdy nierozpacza!….[9]

Tam czekaj, drogi mój! Każdy umiera

C. K. N.

Wstęp

.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Więc pożegnałem was,którzyście chcieli,

Bym nie osmucał tych brzegów zielonych,

A przecieżżywym!


*


… Witajcie, anieli

Pokornej pracy, w szatach rozświetlonych,

Z zaplątanymi włosami w promienie,

Jak moda świętych uczy:odniechcenie!…


*


O sztuko! Człowiek do ciebie powraca

Jak do cierpliwej matki dziecię smutne

Lub marnotrawny syn[11], gdy życie skraca,

A słyszy Parek[12]śpiew: «Utnę już — utnę!…»

O sztuko,wiecznej tęczo Jeruzalem,

Tyś jest przymierza łukiem po potopach[13]

Historii, tobie gdy ofiary palem[14],

Wraz się jagnięta pasą na okopach…


*


Ty wtedy skrzydła roztaczasz, złocone

W świątyni Pańskiej oknach szyb kolorem,

Jakby litanie, cicho skrysztalone,

Co na aniołów czekają wieczorem.


*


Tak jesteś czasu ciszy; czasu burzy

Ty się zamieniasz wton, czekasz w trybunie,

Aż się sumienie kształtem wymarmurzy,

Podniesie czoło i fałsz w proch aż runie!


*


Tak jesteś czasu burzy; czasu gromu

Tyś bohaterstwa bezwiednym rumieńcem,

Z orłami hufce prowadzisz do domu

I nad grobowcem, biała, stajesz z wieńcem…

Do czytelnika

I

Pismo to przyozdobić miałem myśl imieniem[15], które by je od formalnej książkowej krytyki uchowało. Wszakże ufam do tyla[16] publiczności, że tego sobie wybiegu, lubo[17] arcyprzyjętego i pod pewnym względem wielce mi pochlebnego, nie pozwolę. Zamiast powagi imienia położę raczej powagę rzeczy samej. Forma greckiego dialogu[18] zdała mi się być najkorzystniejszą do zaszczepienia głównych pojęć o powadze sztuki, bez czego niepodobna do rozwinięcia dalszego, w prozie historycznej i w prozie technicznej, przystąpić.

W dialogach podobnych najważniejsze dla ludzkości pytania rozstrzygały się u tych ludów, a mianowicie u Greków, u tych, mówię, bez których, przynajmniej co do znajomości formy, nic jeszcze dotąd uczynić nie jesteśmy w stanie i nic się nie uczyniło stanowczego.

II

W dialogu pierwszym idzie o formę, to jest Piękno.

W drugim o treść, to jest o Dobro i o światłość obu: Prawdę[19].

III

W obydwóch dialogach o zyskanie uznania potrzeby powagi jak najżywotniejszej i jak najrozciąglejszej dla tego, co Sztuką się nazywa — a to zaś z powodów, których elementarne pojęcia czytelnik znajdzie naprzód[20] w tych dialogach, potem w uszanowaniu pracy ludzkiej, a potem w historii i technice.

Autor, nie mając na celu rozumu, który zaczyna od negacji i kończy na negacji, to jest, kroku nie robi, a któremu drogi są utorowane i niespotykające zawad[21], owszem, rozprzestrzeniane nawet przez tych, którzy z konsekwencjami rozumu w czynie walczą: ale — mając na celu mądrość, która zaczyna od bojaźni bożej, «bo początkiem mądrości jest bojaźń boża»[22], a która, tak od bojaźni w Bogu zaczynając, kończy na wolności w Bogu — musi sobie krzyżem, to jest bolesnym bojowaniem, drogę pierwej otwierać — i dlatego czytelnik wiele niemiłych rzeczy tam napotka, których smutno było dożyć w sobie, smutniej dowiedzieć się, a jeszcze smutniej wywlekać na forum i pasować się[23] z nimi. Gorzką taką pracę dlaczegożeś przedsięwziął?…

Bogumił

Dialog, w którym jest rzecz o sztuce i stanowisku sztuki

Jako forma

Nie za sobą z krzyżem Zbawiciela, ale za Zbawicielem z krzyżem swoim, ta jest zasada wszech-harmonii społecznej w chrześcijaństwie — ten jest tego, co zowią materialnie specjalnościami, rytm i akord. Ta to jest nareszcie tajemnica ruchu sprawiedliwego.

Taka rozmowa była o Chopinie[24],

Którynaczelnymu nas jest artystą:

«Co do mnie, polski ja w nimzamach[25]cenię,

Nie melancholię romantyczno-mglistą,

I, chociaż małe mam wyobrażenie

O sztuce, przecież wiem, co jest muzyka;

I może lepiej wiem od grającego,

Jeśli mi serce bierze i odmyka[26],

Jak ktoś, do domu wchodzący własnego».

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

«Jest to zapewne wiele — rzekł Bogumił —

Lecz ja bym główniej myśl artysty badał,

I czy dosłownie naród on spowiadał,

Czy się nie wstydził prawdy i nie stłumił,

Mogąc łatwiejszy oklask[27]zyskać sobie,

Mogąc być prędzej i szerzej uznanym,

Czy, mówię, prawdę na swym stawiał grobie,

Czy się jej grobem podpierał ciosanym?»

«Cóż te morały do rzeczy należą? —

Konstanty na to ozwał się z młodzieżą —

Albo cóż prawda tam, gdzie jest udanie,

Tam, gdzie jest wszystko przez naśladowanie[28]?

Albo muzyka co by mi znaczyła,

Żebym ją musiał, jak hieroglif[29], badać,

Lub, wedle onych pojęć Bogumiła,

Żebym się musiał w mazurku[30]spowiadać!

Copięknem, to się każdemu podoba,

I konfesjonał na to niepotrzebny.

»Ho! hop — koniku mój, rwij się od żłoba

Ho hop!!«… Cóż na to Bogumił wielebny?»

Tu się rozśmiało wielu, co już znaczy,

Że najzupełniej prawda okazaną,

I, że mówiący pięknie się tłumaczy,

I już o sztuce tu nie rozmawiano.

Tylko grający, stojąc przy pulpicie,

O kompozycji mówili warunkach,

O tym wcieleniu życia w sztuki życie,

Gdzie kałkul[31]w duchu i duch sam w rachunkach.

Więc znów rozmowa własną prawdy wagą

W nieśmiertelniejszej powracała zbroi,

Bo są nieznane siły, które nagą

Myśl, gdy już o nią dumny człek nie stoi[32],

Na niespodzianym stawiają świeczniku[33].

Bo jest, powiadam,w słowaokreślniku

Architektura taka, jak te gmachy,

Gdzie, któryś z mędrców starożytnych mniema,

Żeduchsię jego mieści, to na dachy

Wstępując płaskie, to pomiędzy dwiema

Kolumny w sieniach stając, to w piwnicy.

Więc i z rozmowyduchemtak się stało.

«Copiękne, nie jest to — mówił Maurycy —

Cosię podobadziś, lub podobało,

Lecz, co się winno podobać; jak, niemniej,

I to, codobre, nie jest, z czym przyjemniej,

Lecz, coulepsza».

«Ha!» — Konstanty na to —

«Więc piękne jest to coś dla kasty[34]jednej,

Więc piękne mądrym jest arystokratą?»

«Dla dwóch: dlakasty, bo tak zwiesz ją, wiednej[35]

I dla mającej czystą serca wolę».

«Ho — hop!… bogdaj to piosnkinieuczone,

Ludowe. Ho — hop!»

«A przecież wiedz, że piosnki one,

O których mówim tak, przy pełnym stole,

Herbatę chińską pijąc, niezupełnie

Przeznieuczonośćsię określać dają,

I, że ich wiele jest o złotej wełnie

Baranka, który za nas wszystkich ma ją,

I, że ich wiele jest zgłębszej krainy

Nad to, co o nich mówi się nawiasem».

«Arystokracja jest bo i ugminy,

Jak między szlachtągminteż bywa czasem»,

Ambroży dodał.

«Co do mnie, jeżeli

Tu oharmoniimówim — hrabia rzeknie —

Ta jest z porządku.Gdzie porządniepięknie,

Gdzie bezrząd — chaos, z szatanem anieli!

Więc dyscyplina u mnie, a uczciwa,

Jest tą harmonią, łączącą ogniwa.

Niech zatem każdyrzeczy swejpilnuje[36],

Ten to generał-bas[37]harmonizuje!»

«Za pozwoleniem — przerwie znów Ambroży —

Przeciw ogniwom, łańcuchom, obroży,

Nikt tu zapewne nie ma nic. My, panie,

O idealnym mówiliśmykole.

Bez względu, jakie ma zastosowanie,

Czy kto zeń pierścień ślubny lub niewolę,

Czy kto tryumfuark[38], kościoła banię[39],

Lub do zegarka łańcuch zeń utworzy».

Tuzamachowymąż: «Dzięki ci, panie,

Przecieżeś przy mnie stanął raz, Ambroży!

To też myślałem zawsze, żeśludowiec[40]».

«Nie wprowadzajże mnie przez dobre chęci

W niewybłąkany frazesów manowiec».

Tu zamachowicz rzekł: «Ambroży kręci!»

Alić[41]Bogumił wezwie: «Rzecz o sztuce,

Elementarna rzecz, jakże daleko

Unosi? Dalej, niźli, mówiąc, rzucę

Słowami, chucią[42]… ducha może całą rzeką,

Jakoby arfą[43]dograć mającą w otchłani…»

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

«Przestańmy! cyt… Uciszcie się, moi kochani! —

Władysław wołał — Wkrótce Bogumił zaśpiewa».

«A cóż mam śpiewać? Nie chcę być od rzeczy.

Każdy opięknemsłowa się spodziewa,

Więc chyba zamknąć przyszłoby rozmowę

Rozmowy hymnem».

«Mów, nikt ci nie przeczy,

I owszem, choćby i to, co nienowe».

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

«Spytam się tedy wiecznego człowieka[44],

Spytam się dziejów o spowiedź piękności,

Wiecznego człeka, bo ten nie zazdrości,

Wiecznego człeka, bo bez żądzy czeka,

Spytam się tego bez namiejętności:

Cóż wiesz opięknem?

. . . . . . . . . . . Kształtem jest miłości.

On mi przez Indy[45], Persy, Egipt, Greków,

Stoma języki i wiekami wieków,

I granitami rudymi, i złotem,

Marmurem, kością słoniów, człeka potem,

To mi powiada on, Prometej[46]z młotem.

Kształtem miłości piękno jest, i tyle,

Ile ją człowiek oglądał na świecie,

W ogromnym Bogu, albo w sobie-pyle,

Na tego Boga wystrojonym dziecię,

Tyle o pięknem człowiek wie i głosi,

Choć każdy w sobie cieńpięknegonosi

I każdy, każdy z nas, tympiękna pyłem!

Gdyby go czysto uchował w sumieniu,

A granitowi rzekł: żyj, jako żyłem,

Toby się granit poczuł na wyjrzeniu

I może palcem przecierał powieki,

Jak przebudzony mąż z ziemi dalekiej.

Lecz to z granitu bryłą ten by zrobił,

A inny z tęczy kolorem na ścianie,

A inny drzewa by tak usposobił,

Żeby się dłońmi splotły w rusztowanie,

A jeszcze inny głosu by kolumnę,

Rzucając w psalmy akordów rozumne,

Porozpowijał jak rzeczzmartwychwstałą,

Co się zachwyca w niebo. Szłaby dusza

Tam, tam, a płótno na dół by spadało,

Jako jesienny liść, gdy dojrzy grusza.

Więc stąd to, stąd i słuchacz i widz jest artystą,

Leczprymem[47]ten, a owy[48]niezbędnym chórzystą;

Więc stąd chórzysta w innejprymemjest operze,

Aprymchórzystą-widzem w nieswej atmosferze;

I tak się śpiewa ona pieśń miłości dawna,

Nieznana raz, to znowu sławna i przesławna…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

I dość: niech »słuchacz w duszy swej dośpiewa«

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

To w niebo tak,a w ziemię jak się pieśń przelewa,

Praktycznym wam i sobie, ilem jest praktykiem,

Opowiem. Jak kamienie krągłe, za strumykiem

Kształcone falą, tak jest za pieśnią ipraca,

A praca —toć największa praktyczność na świecie.

Tu człeka znów wiecznego zapytam, bo wieczny,

Bo prawdę mówi, kłamać nie może, jak dziecię,

Od pychy sław pancerzem historii bezpieczny.


*


Więc, jak o pięknem, teraz powiedz mi opracy?


*


Prometej Adam[49]wstał, na rękach z ziemi

Podnosząc się, i mówić zacznie tak: Próżniacy!

Próżniacy wy, ciekawość siły wam zatrwoży,

Gdy, jak opięknemrzekłem, że jestprofil boży,

Przez grzech stracony, nawet w nas,profilu cieniach,

I mało gdzie i w rzadkich odczuwam sumieniach,

Tak i o pracy powiem, żezguby szukaniem,

Dla której pieśń ustawnym[50]się nawoływaniem. —

Więc szukał Ind, nurtując granit z lampą w dłoni,

I znalazł to, zczym szukał; szukał Pers w pogoni,

I dognał to,czym gonił; szukał Egipt w Nilu

I złowił to,czym łowił; toż Grek, i Etruski[51],

I świata pan, Rzymianin, i Part[52]z koniem w łuski,

I różny inny mąż, których jest tylu!

A teraz wróćcie do waszej rozmowy

O sztukach pięknych i pieśni ludowej,

A teraz wróćcie do wyobrażenia,

Że jest rozrywką znudzonej materii

Odcedzać światło i czyścić półcienia,

Z bezkolorowej wskrzeszając Syberii

Pozatracane Boskości wspomnienia;

Żepięknoto jest, co się wam podoba

Przez samolubstwo czasu lub koterii[53];

Aż zobaczycie, że druga osoba

Piękna, żedobroteż zsamolubnieje

I nawygodnokoniecznie zdrobnieje,

I wnet za ciasnym będzie glob dla ludzi,

Aż jaki piorun rozedrze zasłonę,

Aż jaki wicher na nowo rozbudzi,

Aż jakie fale zatętnią czerwone!


*


Bo nie jestświatło, by pod korcem stało,

Anisól ziemido przypraw kuchennych,

Bo piękno na to jest, by zachwycało

Do pracy, praca, by się zmartwychwstało.


*


I stąd największym prosty lud poetą,

Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi,

A wieszcz periodem[54]pieśni i profetą[55],

Odlatującym z pieśniami od ziemi.

I stąd największym prosty lud muzykiem,

Lecz muzyk jego płomiennym językiem.

I stąd najlepszym Cezar[56]historykiem,

Który dyktował z konia, nie przy biurze,

I Michał-Anioł[57], co kuł sam w marmurze.


*


Pieśń a praktyczność— jedno, zaręczone,

Jak mąż i dziewka, w obliczu wieczności.

Zepsułeś sztukę, to zepsułeś żonę,

I narobiłeśintrygtej ludzkości,

I narobiłeśromansów. A Adam

Prometej: Z pracy, bez ciebie, upadam,

O przyjaciółko! woła, jako w pieśni,

Conad pieśniami pieśń[58], próżno się wcześni!


*


O Polsko, pieśnią Pan Bóg cię zapala,

Aż rozgorzejesz jak lampa na globie!

I chłop, co nieraz rąbie u Moskala[59],

Dla onej pieśni robi, co jest w tobie,

Dla onej, która to carstwa[60]rozwala!


*


Rzecz dziwna! Wszakże jeszcze są dziwniejsze —

Pieśńtwa, o Polsko, przeszła już ciemniejsze

I na świeczniku staje ze skrzydłami

Złotymi… także dźwięk, co gra harfami

I polonezem[61]przechodzi Europę…

I — tylkokształtunie masz dla wnętrzności:

Alabastrową jakoby kanopę[62]

Dłutując[63], bryły zawsze nam za drobne

I zawsze formy do obcych podobne…


*


Kto kocha, widzieć chce choć cień postaci,

I tak się kocha matkę, ojca, braci,

Kochankę, Boga nawet, więc mi smutno,

Że mazowieckie ani jedno płótno[64]

Nie jest sztandarem sztuce, że ciosowy

W krakowskiem kamień[65]zapomniał rozmowy,

Że wszystkie chaty chłopskie krzywe, że kościoły

Nie naogiwie[66] polskimstoją, że stodoły

Za długie, świętych figury patronów

Bez wyrazu; od szczytu wież aż do zagonów

Rozbiorem krajuformapokrzywdzona woła

O łokieć[67]z trzciny w ręku Pańskiego anioła.

Niejeden szlachcic widziałApollina[68]

I Skopasową[69]MilejskąWenerę[70],

A wyprowadzić nie umie komina,

W ogrodzie krzywo zakreśla kwaterę,

Budując spichlerz, często zapomina,

Żeużytecznenigdy nie jest samo,

Żepięknewchodzi, nie pytając, bramą!


*


Kto kocha, widzieć chce choć cień obrazu,

Choć ślad, do lubej wiodący mieszkania,

Choć rozłożone ręce drogowskazu,

Choć krzyż, litanii choć nawoływania,

Choćby kamienną wieżę, w błyskawice

Idącą, Boga by oglądać lice!


*


Bo miłość strachu nie zna i jest śmiała,

Choć wie, że konać musi, jak konała;

Choć wie, że krzyżów za sobą pociąga

Pułk, jak wiązanych arkad[71]wodociąga,

I, że przypłynie krwią do kaskad wiecznych,

Czerwieniejących w otchłaniach słonecznych.


*


I wszelka inna miłość bez wcielenia

Jest upiorowem myśleniem myślenia.

Bo u PolakówCharitas[72]zAmorem[73][74]

Są jużmiłościsłowem niepodzielnem,

Któregologiknie przetnie toporem,

Jakbohaterskapierś, jest nieśmiertelnem.


*


O Grecjo! Ciebie że kochano, widzę

Dziś jeszcze w każdej marmuru kruszynie,

W naśladownictwie, którego się wstydzę

Za wiek mój, w kolumn karbowanych trzcinie,

Opłakiwanej od wierzchu akantem[75],

W łamanych wierszach na łkania zapału,

I w sokratejskiej[76]sowie[77]z ócz brylantem,

I w całejFilos[78]twojej — aż do szału!


*


O Rzymie! Ciebie że kiedyś kochano,

W kodeksie[79]jeszcze widzę barbarzyńskim[80],

Którego krzyżem dotąd nie złamano,

W akademickim języku latyńskim[81],

W pofałszowanych Cezarach i w słowie:

Roma. To odwróć,Amor[82]ci odpowie!


*


O Polsko! Wiem ja, że artystów czołem

Są męczennicy.Tych sztuka popiołem[83].

Ale czyż wszyscy wiedzą to w Ojczyźnie

I czy posiałaś sztuką krwawe żyźnie?[84]

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


*


Pieśń masz, lecz pieśni gdzież rozgałęzianie?

Toż i przywódca Konrad[85]uwięziony

Mówić, żeczuje jej zaokrąglanie,

Żesię lubuje wdziękiemonej strony[86]

I zda się dłońmi tykać już wcielanie…

Kto kocha, widzieć chce oczyma w oczy,

Czuć choćby powiew jedwabnych warkoczy,

Kto kocha, małe temu ogromnieje,

I lada promyk zolbrzymia nadzieje,

Upiorowego nie dość mu myślenia,

Chce w apostolstwo, czyn, dziecię wcielenia,

Bohater w dzieło wielkie lub w ojczyznę,

Bóg w kościół, człowiek w poważną siwiznę.


*


O, gdybym jedną kaplicę zobaczył,

Choćby jak pokój ten, wielkości takiej,

Gdzie by się polski duch raz wytłumaczył,

Usymbolicznił rozkwitłymi znaki,

Gdzie by kamieniarz, cieśla, mularz, snycerz,

Poeta, wreszcie męczennik i rycerz

Odpoczął[87]w pracy, czynie i w modlitwie…

Gdzie by czerwony marmur, cios, żelazo,

Miedź, brąz i modrzew polski się zjednały

Pod postaciami, co, niejedną skazą

Poryte, leżą w nas, jak w sercu skały;

O, tobym w liściach rzeźbionych paproci,

I w koniczyny treflach, i w stokroci,

I w kos zacięciu łukiem, i we freskach,

O bazylianek mówiących męczeństwie[88],

O, tobym w drobnych nawet arabeskach,

Z naturą rzeczy polskiej w pokrewieństwie

Nierozplątanym będących, doślepił,

Że to miłości balsam brąz ten zlepił!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Izraelwiarąbardzo się rozszerzył,

Toteż największą z godzin miał godzinę,

Lecz pótywierzył, aż sięprzeniewierzył,

Gdy Wcielonego[89]zobaczył w dziecinę!

To strach mnie nieraz przechodzi zimnicą

(Czy może słabość), gdy tej naszej wiary,

Co ma dośpiewać się zmartwychwstalnicą,

Nie widzę, aby miłości filary

Podejmowały ciężką piramidę;

I drżę, i, nucąc psalm, sierota, idę.


*


Gdzież idę? Idę sobie do duchowych,

Co materialnym zwą mię rzemieślnikiem,

Duch u nichpróżnia, form brak postaciowych,

Nieowładnięcie formy treściownikiem[90],

Duch u nichmiejscem na duch. Potem idę

Do świeckich, ci mnie widzą za-duchowym

I jak mistyczną goszczą piramidę.

I tak przechadzam się w śnie prometowym!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


*


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

To dość! Opięknemrzecz jest rozwiniona.

A teraz, lampę wewnątrz stawiam urny.

Statuę grecką weź, zrąb jej ramiona,

Nos, głowę, nogi opięte w koturny,

I ledwo torsu grubą zostaw bryłę:

Jeszcze za żywych stu uduchowniona,

Jeszcze to nie głaz ślepy! Jedną żyłę

Pozostaw, wskrzesi! I tę zrąb, zostanie

Materii tyle prawie, co gadanie!

To w tym o pięknem przypowieść ma leży!

I tak ja widzę przyszłą w Polsce sztukę,

Jakochorągiew na prac ludzkich wieży,

Nie jak zabawkę, ani jak naukę,

Leczjak najwyższe z rzemiosł apostoła

I jak najniższą modlitwę anioła.


*


Pomiędzy tymipracasię stopniuje[91],

Aż niepotrzebne prace zginąć muszą.

Ze zbudowania w duchusię buduje,

Smak się oczyszcza i żądze się głuszą,

Przyroda niema jest uszanowaną,

I rozebrzmiewa czyn długąhosanną!


*


Nie on[92]tatarskiczyn[93], krwawa drabina

Na rusztowanie, czerwone łunami,

W cesarstwietegotu świata Kaina[94],

Leczkonańwielki psalm zwykonaniami!

Lecz praca,coraz miłościąulżona,

Aż się i trudów trud wreszcie wykona».

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tu skończył. Jedni rzecz znaleźli śliczną[95],

A gadaniną drudzy ekscentryczną,

A inni dzieło pisać mu radzili,

Ile możnościgrube(!) z tablicami,

Którego nigdy by nie rozkupili,

Czytali głośno, chwalili stronami,

Które by w Lipsku[96]wyszło po trzech latach,

Gdy może, z chleba lepiąc w kazamatach,

Powstanie jaki polski Benvenuto[97]

I w orlim hełmie wyrzeźbi Rozkutą!


*


Dość jest, jeżeli z wierszy tych zostanie

Dwa w życiu, jeślimedalem przysłowia

W skarbonkę słowa wierszy stąd dwa wkanie[98]

Skończyłem.

Życzęć, czytelniku, zdrowia.



Wiesław[99]

Dialog, w którym jest rzecz o prawdzie, jej promieniach i duchu

Jako treść

31. Bo możecie wszyscy, jeden po

drugim, prorokować, aby się wszyscy

uczyli i wszyscy pocieszeni byli…

XIV. Św. Paweł

«A ja wam mówię — Wiesław się odzywa —

Że, co opinii głosem się nazywa,

To jest… cóż?

To jest Proroctwa promieniem

Ostatnim, z którym świat nie całkiem zrywa;

To jest ludzkości wstrząśniętym sumieniem…

I nie narodu tego lub owego,

Wedle spuścizny i ojczyzny jego,

Co tylko służy ku zespołecznieniu

Różnowyraźnych akordów w sumieniu,

Ale ludzkości, ile jej dojrzewa

Co wiek, co wieku mąż, co cud, co dzieło,

Jeśli się w Boga obliczu poczęło!»

«To jest mistycyzm — Konstanty mu na to. —

Lub filozofia; to Schelling[100]i Plato…»

«To urojenie głów bezczynnych — doda

Generał jazdy.

«To jest może oda

Do czynu»… szepnie mąż tak zwanystanu.

«A ja zaprzeczyć śmiem jasnemu panu —

Prowadził dalej Wiesław —mnie się widzi,

Że człowiek zawsze sił się wyższych wstydzi

I, do motyla podobny na wozie[101],

»Ot, jakże ciążę mu!« lubi powtarzać»…

«Nie przeczę… owszem… choć się kocham wprozie

Konstanty na to — lecz… może się zdarzać!»

«Jeśli mistycyzm jest to urojenie

Lub urojenie tylko mistycyzmem,

To nie wiem, za co słowo to:sumienie,

Miałby dotykać kto z was ostracyzmem[102].

I owszem… toć jesturzeczywistnienie

Najdoskonalszei może jedyne,

I owszem, brylant to jest, który wagą

Przecieka, prując powierzchowną glinę,

I owszem, prawda to z swą piersią nagą!

Co większa[103], tu się spytam generała:

Czy siła, która zastęp by złamała

Karabinierów[104]konnych, jestmarotą?

Nie, a więc mniejsza, czy z śpiżu, jak działa

I czy jest konna, czy chadza piechotą,

Jeśli przepędza zbrojnych, mniejsza o to[105]».

«I owszem — na to z uśmiechem generał —

Rad bym dowodził takowym żołnierzem».

«A ja bym — na to ktoś — rad go ubierał

I karmił wojsko takie…»

«Bardzo wierzem!»

Krzyknięto, wielce dowcip chwaląc owy,

I o opinii nie było rozmowy. . . . . . . . . . .

Bo tak się w Polsce, tej najtragiczniejszej

Z narodów, każda dyskusja przecina,

Choćby o rzeczy z ważnych najważniejszej,

Choćby o siłę szło, cosprawęwszczyna.

Dowcipność lada, często bardzo krucha,

Skrępowanego prawdy Ugolina[106]

Druzgoce. Cichość nastąpiła głucha,

Jak po zaśpiewie na pogrzeb choralnym.

Jak po zabiciu kogoś choć moralnym,

Jeślimoralnymmoże być zabicie — ?!!

«Panowie! — Wiesław wszczął — czemu milczycie?

Czemu po śmiechu każdym taka próżnia?

Czy nie zabito w lesie tym podróżnia[107]?

Czemu ta cichość, jakby po przestępstwie?

Otóż znów powiem wam, ja,natręt nudny,

Że to po drwinach z prawdy, po odstępstwie!

I…»

Tu zaczęto zżymać się. «Obłudny…

Wykrętarz…» «Człowiek świata nieznający.»

Szeptano.

«Och, znam ten świat cudny

I przeto trzymam go tak za puls drżący,

A, w chore oczy patrząc, śledzę życie…!

Znam go, bom spytał was,czemu milczycie?

To dość…»

Tu kilku rzekło: «Gadaj dalej…»

«Widzicie!Prawda jest, tylko się pali

Pod popiołami białymi, co leżą,

Jako westalek[108]chór z śnieżną odzieżą.

Owóż, opinii jeszcze onej cieniem

Jest i milczenie to wasze przed chwilą.

Bo ona, rzekłem już,że jest promieniem

Ostatnim proroctw. Sny jej się nie mylą.

Ona, jak chmury dotknie, to wystrzela,

Ona, jak słowo rzeknie, to się wciela,

Ona, jak czoło pomaże, to wstawa,

I promienieje, i promień rozdawa…

Bo onagłosem ludu, głosem Boga!

Tu muszę szerzej mówić, tu, jeżeli

Bym przerwał, krzywa by was mogła droga

Tam powieść, kędy źli chodzą anieli.

Tu już nie pytam was o pozwoleństwo,

Sam mówię.

Skądże głos ów ma pierwszeństwo?

Czemu na puszczy on ma być wołaniem?

A stąd proroctwem czemu? W Izraelu

Skąd są proroki? Z tym się zapytaniem

Przechadzam.

Owóż widzę ich tam wielu,

Jako z pospólstwem, z książęty, z kapłany[109]

Najuporczywiej walczą te łachmany.

Któż oni? Prawo jakie ich podpiera?

To, że dla prawdy każdy z nich umiera

Co dzień, co chwila, co słowo, co groza,

Co oklask. Prawa przed nimi litera

Drży, jak pod wiatrów skrzydłem żółta łoza,

I mają tylko dwa warunki z góry[110],

Pierwszy:że jeden ojców Bóg, a wtóry:

Żeby walczyli prawdą i dla prawdy,

Dziś, kiedy w ustachludwszędzie i zawdy[111],

Głosludumusiał wnijść[112], i masz go wjury[113].

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Opinio,ojczyzn ojczyzno, twe siły

Są zgłosuludu! Głos ten wszakże wtedy

Pozarastane otwiera mogiły

I jest ogromnym głosem Boga, kiedy

Jużtylko głosemi bezswojejsiły.

Kiedy orzeka prawdę, by ją orzec,

Jak w nieczłowieczym ujęciu toporzec.

Kiedy jest przetona puszczy wołaniem,

Gdy musi żebrać, aby go słuchano,

Choć mógłby bawić tęcz umalowaniem,

Kiedy jest ducha ostatnią wygraną,

Kiedy, bez kształtu prawie i bez linii,

Głos czegoś… nie wiem… głos jakiejśopinii.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

To strach! — — Milczycie teraz, strach to wielki,

Ten głos, przez potów, krwi i łez kropelki

Ociekający w sumienia naczynie

Pod narodami, jak w mistyczną skrzynię,

Jak w wór bajeczny Greków z morskim wiatrem,

Jak w ściek pod męczeństw tu amfiteatrem…


*


To mówiąc, słuchać każę, każę na to,

By nie ociekła i stąd kroplaza to…»

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

«Ho, więc prorokiem jesteś? Nie wiedziałem!» —

Konstanty wrzaśnie, a inni z zapałem:

«Przestań!» A inni: «Mów…»

«Już powiedziałem!

Więc, co jestprorok, wiecie, a cowieszcze,

Przestańcie gwarzyć, pokrótce obwieszczę.

Jako więc prorok, wychodząc z sumienia,

Prawdą dla prawdygore w kształt promienia,

Tak wieszcz zpięknościwychodzi poczucia

(A pięknośćkształtemprawdy i miłości),

Więc od snowania wchadza[114]do wysnucia,

Określa profil… Stąd zalet całości

Szukamy w wieszczu, stąd wszyscy wieszczowie

Rozpoczynali piękności podziwem,

Stąd nieraz wiecznych się z nich rzeczy dowie

Ten tylko, kto wie, że ogniw z ogniwem

Złączenia właśnie są przez przeciwności,

Że za profilem prawdy i miłości

Tegoż profilu całość jest odjemna,

Przeciwna, jakbyś wystrzygł nożycami

Z papieru i część odleciała ciemna,

Część tła, co w profil się szczerbami plami.

Tę część na niebo kładąc, wieszcz powiada:

Oto błękitnej prawdy jest plejada!

Gdy prorok, owszem, część istotną bierze,

W nadziei razem, w miłości i wierze[115],

Boprorok idzie, wieszcz po próżnilata,

Unosi, częściejzachwycaćpotrafia,

A wróżbiarz z fatów[116], z przypadkowań łata,

Nie idzie, ani ulata, lecztrafia.

I tak, w Italii, tej mojej macosze,

Tak pięknej, wieszczów laur na gruzach szumi…

I tak, u matki mojej jest po trosze

Proroctwa, choć je car i głupstwo tłumi,

Car, bo rozumny, głupstwo, bo tchórzliwe,

Zamiast oczyszczać, depceserca żywe!


*


I tak wróżbiarze, ztrafówsię karmiący,

To sądzisiejsiświata politycy,

Kuglarze,fatum słudzy, czarownicy!

Tym wieszcz i prorok to miecz gorejący!»

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tu kredą koło zakreślił na stole,

A potem z środka promień wywiódł w kole

I mówił:

«Środek, który centrum znaczy[117],

Znaczy i sposób w tym polskim języku,

Któryma w sobie i w ludziach słuchaczy.

Owóż, to jeden sposób! O, mistyku

Największy, Piaście stary, tyś to wiedział

Od złotowłosych pielgrzymów zza świata[118]

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tu zamilkł. Potem rzekł: «Ta cała krata

Promieni, wformystrzelających przedział,

To sąproroczewnętrzności narodu,

A wieszczów wieniec tolinia obwodu,

A wnętrzny kołaastr[119], skąd są promienie,

To przenajczystsze narodu sumienie!

Stąd to natchniony kmieć[120]natrafowników[121],

Na powierzchownej prawdy udawaczy,

Ma ono mądre słowocarowników.

Car[122]w ludzie jest to, cole prestige[123]znaczy.

Więc niechajprawdą dla prawdywalczący

Wpierwrozczarujączar ów carujący,

Car ów, co władzy zewnętrznym kłamaniem

Więc nieod Boga władzy pochodzącej,

Niech go odgarną dziś, a dziś powstaniem!

Dziś jeszcze wstawszy stąd, od tego stoła,

Gdzie zasiedliśmyw podobieństwo koła.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A czar ów w nas jest, kiedy się drapujem[124],

W niewiastach, kiedy anielskości kłamią,

W duchownych, w których ducha mało czujem,

W konspiratorach, co sztylety łamią

Na wykrzykników trupie, w mężach stanu,

Co w oknach lampy palą przez noc całą,

W poetach, ile zaślepieni chwałą.

Najjaśniejszemu(?) ci wciąż służą panu,

Bo on, topapież czaru.

Czar papieży,

Ile zzewnętrznejpochodzi przyczyny,

Z szat drogich, pawich piór i pajęczyny

Koronek, również doniegonależy[125],

I przez to tylko łączność tam być może,

Nimwojnę prawdyPolska wygraw sobie,

Nim przed oblicze miecz przyniesiem boże[126],

AOnodpowie: »Dość jest. Resztę zrobię.«

O Polsko! Granic twych nie widzę linii,

Nic nie masz oprócz głosu, tak uboga!

Istniejesz przecie, tyścórą opinii,

Tyśgłosem, który jest to, co głos Boga!


*


O Polsko! Twoim proroctwo wyznaniem,

Bo jednaś dzisiajna puszczy wołaniem.


*


Tak wierzę, tak jest, ile człowiek może,

Że jest, powiedzieć, tak jest, wielki Boże!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A teraz wróćcie do waszej rozmowy,

Dorozłamania głosu na koterie,

Gdzie w drobnych kółkach corazgeniusz nowy,

Powstając, ludzkie za sobąmizerie[127],

Osobistości, będzie wlec dopóty,

Aż i proroctwa nie stanie… na buty!»


*


Tu przestał, słowo hamując ostatnie.

Jedni mówili: «Prawdę ma!» A drudzy,

Że się tłumaczy nie dość akuratnie,

Żedemokratą ni arystokratą,

Że mógłby wody dolewać, jak słudzy

Na galilejskiej Kanie[128], Wiesław na to:

«O bracia! Wino jeśli silne dawam[129],

Nie małobaczny[130]piwnic jam niszczyciel,

Tylko, że w wierze o winie przestawam.

Jak zbraknie, wody dam — zmieni Zbawiciel!»


*


Tu przemilkł. Potem rzekł:«Prawdy powietrze

Póki jest czyste, wszystko się rozwija,

Weselsze kwiaty, liście w sobie letsze[131],

Jaśniejszy lilii dzban, smuklejsza szyja,

Wolniejszy człeka ruch i myśli człeka…


*


To zbrudź, to zamąć — liść, kwiat, człowiek czeka!


*


A chcecież widzieć tego, który mąci?

Oto, patrzajcie tam, stoi ten krwawiec

I mówi: »Jam jest, który Pana strąci

Z wysoka, jako zepsuty latawiec,

Jam jest, któremu msze się także mruczą

W każdem pochlebstwie sobie, każdym swarze,

W teatrze pychy własnej, w pychy farze…

Jam jest, któremu nieraz dzieci uczą

Na księży, wdzięczyć nakazując twarze,

Stygmatyzować fałszem, bledzić, krasić,

Któremu palić świece nie nowina

I nie nowina zapalone gasić,

Któremu poszczą nieraz, ba, i biczem

Tną się, by o tem wszystkiem trąbićniczem!

Któremu stroją się w ornaty złote,

Krok udawając, co nie z tego świata,

Albo i w chłopską, dziurawą kapotę,

Albo i w mądry biret i w stygmata…

Jam jest on wszech-fałszzewnętrznego świata


*


Ten, ów, widzicie, mąci, mąci tyle,

Że gdy do walki wyjdzie z nim gladiator,

To nieraz bracia, co wątpią o sile,

Wpierw mu jak Jowisz murem stanąStator[132],

Albo rozszarpią i uczczą w mogile!


*


Ileż to razy zapiękneon stawił[133]

Potworne?Peruk piętrowaniem bawił,

Bo mu do rogów były podobniejsze,

Lub nadętością szat, bo tympróżniejsze!

Albo wspinaniem się na korki twarde,

Jak kopyt róg, lub musem na postawy harde

I rozrzucenia bohaterskie włosa,

Zmrużenia powiek w górę podrzucenia nosa,

Schylenia powiek na kształt dojrzałego kłosa!

To on, mąciciel, którymszytych i kantyków[134]

Z daleka słucha póty, póty, tuman czyniąc,

mają uszy, a nie słysząkrzyków[135],

Aż Boga przedać idą gdzie za pieniądz

I przepijają szaty Jezusowe…[136]

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

złeidobreminą, wezmąnowe

Epilog

I

Słowo jest czynu testamentem; czego się nie może czynem dopiąć, to się w słowie testuje, przekazuje; takie tylko słowa są potrzebne i takie tylko zmartwychwstają czynem, wszelkie inne są mniej lub więcej uczoną frazeologią albo mechaniczną koniecznością, jeżeli nie rzeczą samej sztuki.

II

Każdy naród przychodzi inną drogą do uczestnictwa w sztuce; ile razy przychodzi tąż samą, co i drugie, to nie on do sztuki, ale sztuka doń przychodzi, i jest rośliną egzotyczną, i nie ma tam miejsca na artystów… Tak jest gdzieniegdzie do dziś.

III

Owóż, tak przychodzili:

Indianin[137] cierpliwy przez pojęcie grzechu i pokuty, pracę dla pracy.

Egipcjanin przez religijną Nilu inżynierię.

Fenicjanin[138] przez pojęcia życia, jako używania, handel, przemysł, konstrukcję okrętów. Stąd na kolonie starożytne.

Hebrajczyk[139] przez lirykę i chwałę Pana, oczekiwanie, zawieszenie. (Na krzyżu!).

Pers[140] przez pojęcie światła, skąd kolory tkanin perskich sławne.

Babilończyk[141] przez pojęcie mocy i panowania (pion i cegła).

Grek przez półboską tj. bohaterską heroiczność.

Rzymianin przez pojęcie ogromu i ogarnięcia (koloseum[142]).

Chrystianizm przez przecięcie linii ziemskiej horyzontalnej i linii nadziemskiej prostopadłej, z nieba padłej, czyli przez znalezienie środka +, to jest, przez tajemnicę krzyża (środek po polsku znaczy zarazem sposób).

Niderlandczyk[143] praktyczny przez chemię, to jest, przez wynalezienie olejnego malowania (Van Eyck[144]), stąd na Niemcy i narody północne.

Włoch przez natchnienia św. Franciszka z Asyżu[145] i przez plastyczną muzę Dantego[146], wokoło których cała się sztuka włoska koncentruje[147].

IV

Francuz przez pojęcie poloru[148] i zewnętrznej cywilizacji kształtowanie stopniowe, moda: po łacinie modus, tryb.

W Polsce od grobu Fryderyka Chopina rozwinie się sztuka, jako powoju[149] wieniec, przez pojęcia nieco sumienniejsze o formie życia, to jest, o kierunku pięknego i o treści życia, to jest, o kierunku dobra i prawdy. Wtedy artyzm się złoży w całość narodowej sztuki[150].

V

Podnoszenie ludowych natchnień do potęgi przenikającej i ogarniającej ludzkość całą, podnoszenie ludowego do ludzkości nie przez stosowania zewnętrzne i koncesje formalne, ale przez wewnętrzny rozwój dojrzałości, oto jest, co wysłuchać daje się z muzy Fryderyka jako zaśpiew[151] na sztukę narodową. Myśli, które jeszcze nie nadleciały na widnokrąg, szumią z dala skrzydłami niby arfy eolskie[152]… i w tym to wieszczba[153] jest muzyki. Kiedy już je okiem objąć można, malarz tęczą lecące zachwyca na płótno lub mur gmachu. A skoro już lekkimi skrzydły[154] swymi poczynają osiadać na frontonach[155] świątyń i zmarmurzać, jak postacie do snu się kładące, wtedy rzeźbiarz miejsce im otwiera w cichym łonie głazu ciosanego. Tam śpią na pokolenia i nieraz na nowo w pieśń wstępują przez ruinę, pejzaż lub legendę, przez natchnienie poety!

Tak to zapracowywa[156] się na sztukę w labiryncie tych sił postaciowania, które wyobraźni imię noszą. Narodowy artysta organizuje wyobraźnię, jak na przykład polityk narodowy organizuje siły stanu.

VI

Kapitał albo posag narodowy nie tylko jest w geodetycznym[157] usposobieniu kraju (ziemi), nie tylko w klimakterycznych[158] jej warunkach, nie tylko w sile ramion i krwi rasy, ale i w potędze obrobienia i użycia onych materiałów. Natura wyobraźni, to jest, siły postaciowania, w obowiązującej jest harmonii względem otaczającego materiału. Zdawałoby się, iż człowiek, z ziemi żywotności zasób wyciągając, obowiązanym jest ją podnieść i uświęcić godnością idealizacji twórczej.

Narody, które przepomniały[159] onego to ziemi podnoszenia, nie postawiwszy sztuki swojej, a tym samym nie wywiązawszy z niej łańcucha rzemiosł i rękodzieł, albo byt realny utraciły, albo praca u nich, z pracą ducha żadnego nie mając połączenia, jest tylko konieczną fatalnością i pokutą pewnej warstwy ludu, który, drogą ręcznej pracy zdobywając nawet wewnętrzne ukształcenie[160], coraz myśli naturą musi się odsuwać od tej drugiej, duchowo tylko pracującej, wyższej warstwy narodu. Bo inna jest treść myśli, pracy ręcznej drogą otrzymana, inna samym myśleniem. Kończy się więc na tym, że odstrzelona[161] myśl od związku stopniowego z pracami, w chwilach trudnych powraca do onej to ludowej inteligencji i rozumu chłopskiego, albo motywów ludowych, albo przysłów, albo legend i pieśni i tradycji technicznych nawet szuka. Często już jest za późno! Wtedy kość pacierzowa[162] z mleczem [163]swoim, połączającym całość pracy w narodzie, się rozpada na wspomnienia przeszłości i utęsknienia do przyszłości!

Pomiędzy przeszłością a przyszłością otwiera się próżnia rozpaczliwa. W tej próżni zrodzone pokolenie, między przeszłością a przyszłością, niezłączonymi niczym, czymże w rzeczywistości ma pozostać? Aniołem, co przelata, upiorem, co przewiewa, zniewieściałem niczym, męczennikiem, Hamletem[164].

VII

Weźcie z Żydów naukę, o rodacy, z Żydów, którzy to w dumę wam podobną przez nadziewania się przyszłością i wyglądania zaszli. Jak to oni, co, wszelkim wcielaniem i postaciowaniem pogardziwszy, nie rozwinęli sztuki swojej, lubo w słodkim klimacie, jak to oni, mówię, w każdej próbie obiecywali sobie stawić Panu świątynię i drzwi gmachu przyoblekać w rzezania[165] i świeczniki lać[166] złote i miedziane.Bo powiadam wam, że kmiecie my wszyscy tu jesteśmy i od uczestnictwa w związku pracy nikomu wywinąć się nie wolno pod karami wielkimi, które stąd na społeczeństwo upadają.

A kara jest pierwsza i najgłówniejsza za to, że się słowo rozłamie narodowe na słowo ludowe i zewnętrzne ono słowo uczone. I jak Zbawicielski głos zawoła, to już go nie poznacie, to powiecie: «Miałżeby przyjść zowąd? A wszakże go zinąd wyglądamy…» Tak u Żydów się stało. (Cała tajemnica postępu ludzkości zależy na[167] tym, aby coraz więcej stanowczo, przez wcielanie dobra i rozjaśnianie prawd, broń największa, jedyna, ostateczna, to jest, męczeństwo uniepotrzebniało się na ziemi. Aby nie było, albo coraz mniej było tego, co Chrystus Pan w smutku człowieczeństwa swojego orzekł: «Nie jest prorok beze czci, tylko w ojczyźnie swojej i w domu rodziców swoich»[168]. Postęp prawdziwy dąży owszem do tego, aby prorok, to jest, sumienny mąż, głos prawdy, uczczony albo raczej zrealizowany był w ojczyźnie swojej i w domu rodziców swoich. Trzeba bardzo czystego powietrza prawdy, ażeby skutek ten nastąpił, i trzeba urobienia wytwornego powściągliwości, aby miejsce dla głoszącego prawdę się znalazło. Na każącego Skargę o tym stanie Polski, w jakim ją dziś widzimy, butna szlachta polska porywała się, nie wierzono, aby naród wielki rozproszony po świecie chleba żebrał. Powietrze prawdy może się do tyla zanieczyścić, iż nic się wznioślejszego nie rozwinie w narodzie aż przez sokratejskie zwycięstwo[169] nad narodem własnym. Takich zwycięstw stopniowe umorzenie, przez wcielanie dobra i rozjaśnianie prawd, przyprowadzić winno do uniepotrzebnienia męczeństw, to jest POSTĘP).

Końcem końców praca z grzechu jest i tylko ją miłość odkupuje (co tu w myśli o sztuce jako uldze pracy wspomnieliśmy, a zaś uldze dlatego, że, nawet materialniej rzeczy biorąc, toć wynalazki, które człowieka wyręczają, także satelitami sztuk są, a przynajmniej źródła wynalazków bez wszelkiej wątpliwości).Żydzi przeto, do których znów powrócę, postawili jeden tylko pomnik, a i tego wartości nie pojęli, postawili fatalnie, bo to jest on Krzyż Pański. I dziś oto cóż czynią? Przemysł, to dziecię sztuki, całym ich widzicie zatrudnieniem!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

VIII

Żadne się społeczeństwo nie ostoi i żaden naród nie utrzyma jak przez pracy harmonię tradycyjną powiązane z sobą słowo ludu i słowo społeczeństwa w dwie się strony rozprzęgną. Od lat kilku słyszano[170] że świadczyłem tej prawdzie; wielu, to czytając, wspomni sobie albo słowa moje, albo listy, albo rękopisma, albo i rozrzucone nawet druki. Piszę to dziś dorywczo, aby ślad pozostawić, alebym wam rozwinął przez całą ogromność historyczną, ile to się wagi przywiązuje do rzeczy, którą dziś nawiasem w szkicu tutaj określam, bo nie mogę zbyt na zdrowie moje liczyć, piszę więc, jakbym mówił.

IX

Różnica pomiędzy słowem ludu a słowem pisanym i uczonym jest ta, że lud myśli postaciami.

A umiejętnik[171]postacie do myśli swych dorabia.

Że więc tylko przez harmonię tradycyjną pracy narodu ten dialog, ta rozmowa myśli ludowej z myślą społeczeństwa odbywa się. Rozmowy tej ujęcie w harmonię sztuki, rękodzieł, rzemiosł i rolnictwa stanowi zdrowie narodowe, stanowi przytomność i obecność, byt.

X

Naród, tracąc przytomność, traci obecność, nie jest, nie istnieje.

Głos prawdy, ludzie prawdą żyjący i dla prawdy mogą znowu powołać go do życia.

XI

Lud ręczną pracą zdobywa wiedzę i dlatego nie potrzebuję już tłumaczyć, czemu on myśli postaciami. Jużcić on tylko ciągle postaciuje, pracą plastyczną myśląc. Wykazałem więc, jaka jest różnica myślenia ludowego i przyczyna różnicy.

XII

Kto ma teraz trochę zastanowienia, ten zrozumie, jaką pełnią powinność piętrzące się arkady tego sztuk wodociągu, połączającego łańcuch pracy, bo ducha pracy (to jest, ono myślenie ludowe i naturę mu przyrodzoną) z myśleniem ludzkości w społeczeństwie, które czyni powinność połączania narodów z narodami, ale połączania, nie naśladowania i małpowania, bo wtedy ludowa myśl odstąpi, jako nieczyniących powinności, kiedy ona swą pełni.

XIII

Naród bowiem składa się z tej sfery dolnej, która go różni od drugich.

I z tej górnej, co łączy go z drugimi.

Ale łączy go, a nie siebie.

Te zaś dwie całości w dialogu onej myśli ludowej ze społeczną nieustannym przestają, jako wyżej się rzekło. Taka to jest architektura onej kopuły niewidzialnej, w której siedzi skrzydlaty duch narodu i psalmów wstęgi prześpiewuje.

XIV

Nie liczenia na trafy, na wypadki, ale na postępki, w trzeźwości prawdziwych proroków, to jest prawdą dla prawdy i z wyznawaniem jednego ojców Boga walczących. Kto powiada, że jest materializmem podnosić materię narodową, ten od onej nieuniknionej pokuty syna Adamowego odciąga. Odkupywać ciężar pracy miłością twórczą, to jest raczej do czynienia stojącemu w prawdzie obowiązku, mnożyć chleby cudem patriotyzmu dodatniego, twórczego, cudem, mówię, miłości tego obowiązku, który to ojczyzną albo narodem nazywamy. A zaś przede wszystkim z myśleniem ludowym w pracowitej harmonii się kojarzyć, czego główne pojęcia są powyżej. Oczyszczać głos opinii tak, iżby przeczysto się dał słyszeć, trąbę jakby sprawując ku wysłuchiwaniu wołań Pana. Uwagi te jako nierozdzielne z powodzeniem sztuki w Polsce kreślę.

XV

Tylko sztuce, pojętej w całej swojej prawdzie i powadze, Polak dzisiaj poświęcić może życie. Wieleż to talentów już zmarniało przez nierozświecenie tego poważnego stanowiska, jakie sztuka ma zająć? Zwłaszcza, iż sztuka poświęcenia zupełnego wymaga i jest jednym z zakonów[172] pracy ludów i pracy ludzkości.

XVI

Kto odwodzi od rozwinięcia sztuk, rzemiosł i rękodzieł w narodowym kierunku, ten odwodzi naród od nieuniknionej tu pokuty, w dumę go wprowadza, w próżność. Niepełniący pokuty sumienia czystego mieć nie mogą; objaśniam to, co w pieśni społecznej zawołałem: «Nie ma mienia bez sumienia!» Objaśniam to i w porozrzucanych fragmentach pism moich; od ich początku aż do dziś czytelnik objaśnienia najróżnostronniejsze znaleźć może.

XVII

Kto powiada: Anglik na to, by brzytwy robił, a Włoch, aby malował, itd., a my za pieniądze kupim wszystko, w błędzie jest, nie zna rzeczy, bo pieniędzy nie będzie, jak się pracy u siebie do godności czynnego myślenia uświęconej modlitwą sztuki nie podniesie. Bo to nie jest tak, jak ci panowie myślą: u Anglika ono robienie brzytwy, a u Włocha ono malowanie, a u Polaka sianie zboża, to tylko punkta[173] wyjścia pracy, nie zaś cała ich praca. Każdy musi odrabiać ową pańszczyznę Adamową.



XVIII

Rozdzielenie ekspozycji publicznych na ekspozycje czyli wystawy sztuk pięknych i rzemiosł albo przemysłu jest najdoskonalszym dowodem, o ile sztuka dziś swej powinności nie wypełnia. Wystawa powinna być, przeciwnie, tak urządzona, ażeby od statuy pięknej do urny grobowej, do talerza, do szklanki pięknej, do kosza, uplecionego pięknie, cała cyrkulacja[174] idei piękna w czasie danym uwidomioną była. Żeby od gobelinu, przedstawiającego rafaelowski[175] pędzel jedwabną tkaniną, do najprostszego płócienka cała gama idei pięknego rozlewająca się w pracy uwidomioną[176] była; wtedy wystawy będą użytecznie i sprawiedliwie na uszanowanie i ocenienie pracy wpływać. Dziś jest to rozdział duszy z ciałem, czyli śmierć!

XIX

Czytelniku, obywatelu dziewiętnastego wieku, mamże ci tłumaczyć skąpstwo słowa i niekwiecistość stylu? Czytelniku, Polaku, mamże ci tłumaczyć, czemu tu o rzeczach narodowych w tej estetycznej pracy mówię? Czytelniku, artysto, wiedz, żem znał i grzebał, i opłakiwał wielu z naszych utalentowanych wielce i porozbłąkiwanych po wszech drogach artystów… [177] Czym mogę, służę: słowem i urabianiem publiczności a podnoszeniem twórczego ducha postaciującej siły naszej.

Onego czasu Górnicki[178] pisał w Dworzaninie:

„Wspomnę też tu i to, żem Dworzaninowi (szlachcicowi) malowania nie znaczył, bo mi się to widzi niepotrzebne, a też naszym Polakom, którzy delicatum palatum[179] niedawno mieć poczęli, nie szłoby to w smak…” etc.

Czy mamy się w wieku XIX na tej estetyce Górnickiego, jak na całej zdobyczy w polskiem sztuki pojęciu, oprzeć?

XX

Nie książek, ale prawd — to mi przewodniczyć zwykło w piśmie. Sądzę, że nie nadużyłem materii w tej książeczce i, żeć się zdać może, czytelniku, ile uduchowniona myślą jest. Nie jest to, co winienem z podróży moich po cmentarzach sztuk przynieść, wszakże z czasem opóźniać się nie godzi, niechaj i to służy na początek:

Nie z krzyżem Zbawiciela za sobą, ale z krzyżem swoim za Zbawicielem idąc, uważałem za powinność dać głos myślom w piśmie tym objętym i dlatego zmiłuj się, czytelniku, za to, co się broszurą dziś nazywa, testamentu sumiennej myśli nie bierz. Owszem, dobre odczytuj i kończ w sobie, a błogosławiony, kto się nie zgorszy ze mnie!

Promethidion (z gr.) — syn, potomek Prometeusza.

dialog (z gr. diálogos: rozmowa) — gatunek literacki, mający formę rozmowy między dwoma lub więcej osobami, wywodzący się ze starożytnej Grecji. Celem dialogu bywało często dotarcie do prawdy i jej przekazanie.

epilog (z gr. epílogos) — końcowa część utworu literackiego, opisująca dalsze losy bohaterów lub wyjaśniająca intencje autora albo znaczenie utworu.

in quo possit intelligi, quantum restet animae (łac.) — z którego wyglądu można poznać, ile jeszcze zostaje ducha.

Pliniusz Starszy (23–79) — historyk i pisarz rzymski. Jego jedynym zachowanym dziełem jest Naturalis historia (Historia naturalna), rodzaj encyklopedii.

Gladiator konający — oryginalna rzeźba powstała prawdopodobnie w latach 230–220 p.n.e. Rzymska kopia znana jest jako „Umierający Gal” lub „Umierający gladiator”. Obecnie znajduje się w Muzeum Kapitolińskim w Rzymie.

pergamin — materiał pisarski wyrabiany z wyprawionej skóry zwierzęcej, wykorzystywany zwłaszcza w średniowieczu.

Włodzimierz Łubieński (1824–1849) — przyjaciel Norwida, z którym poznał się w 1845.

(…) i już nigdy nie rozpaczaRozpacza, w sferze ciał znaczy także: rozstępuje, rozdziela, rozciela. [przypis autorski]

morituri te salutant, Veritas (łac.) — idący na śmierć pozdrawiają cię, Prawdo; strawestowaną tu formułę Ave, Cesar, morituri te salutant (dosł. Cezarze, mający umrzeć pozdrawiają cię) wypowiadali gladiatorzy prezentując się cezarowi przed wejściem na arenę podczas igrzysk w staroż. Rzymie.

syn marnotrawny — w przypowieści Chrystusa (Ewangelia wg św. Łukasza, 15,11-32) syn, który roztrwonił majątek, jednak po powrocie do domu uzyskał przebaczenie ojca. Potocznie oznacza człowieka, która powraca do bliskich i przyznaje się do popełnionych błędów.

Parki — w mit. rzym. boginie władające losem i przeznaczeniem ludzi. Wyobrażane jako prządki: pierwsza z nich rozpoczynała snuć nić życia, druga ją odmierzała, a trzecia przecinała. Utożsamiane z gr. Mojrami.

Tyś jest przymierza łukiem po potopach — wg Księgi Rodzaju (Rdz 9) po potopie Bóg zawarł z Noem, jego potomkami i wszystkimi żywymi stworzeniami przymierze, obiecując, że nie ześle już więcej potopu. Na znak przymierza Bóg rozciągnął między obłokami łuk, czyli tęczę.

palem — tu: palim, palimy.

Pismo to przyozdobić miałem myśl imieniem — początkowo utwór miał być zadedykowany Adamowi Potockiemu.

do tyla — dziś: na tyle.

lubo (daw.) — chociaż, choć.

Forma greckiego dialogu — Co do wiersza, który potocznością swoją powinien by niewiele nawet uwagi zwracać, to już jest osobistość autora. – Mniema on, że, w drażliwie mogących dotykać (gdzieniegdzie) przeprowadzeniach myśli w życie, rytm miarą swoją i muzyką uspokaja, miarkuje i złagadza. Niepochopny do uczynienia koncesji [koncesja (z łac.): zgoda, pozwolenie; tu: ustępstwo; Red. WL.] w toku prawdy, czuł się zobowiązanym (w tym pierwszym poszycie [poszyt (daw.): zszyta grupa kart w oprawie; dziś: zeszyt; Red. WL.]) koncesji tej w formie znaleźć miejsce. Literatura nasza pod tym względem, mianowicie w liryce, wiele liczy przykładów. [przypis autorski]

piękno, dobro, prawda — naczelne idee (wieczne i doskonałe byty, których rzeczywistość materialna jest tylko odbiciem) u staroż. gr. filozofa, Platona (427–347 p.n.e.).

naprzód — wcześniej, po pierwsze, przede wszystkim.

zawada — przeszkoda.

początkiem mądrości jest bojaźń boża — cytat ze starotestamentowej Księgi Syracha (Syr 1,14).

pasować się — walczyć, zmierzyć się z kimś a. czymś.

Chopin, Fryderyk (1810–1849) — czołowy polski kompozytor i pianista epoki romantyzmu. Na emigracji w Paryżu Norwid utrzymywał z Chopinem bliskie kontakty i towarzyszył mu w ostatnich tygodniach życia.

zamach — rozmach, zamierzenie.

odmykać — otwierać.

oklask — poklask, brawa, uznanie.

naśladowanie (gr. mimesis) — tu: jako termin wywodzący się z estetyki (dziedziny filozofii zajmującej się pięknem) gr. filozofa Arystotelesa (384–322 p.n.e.). Mimesis to naśladowanie natury w dziele sztuki. Nie polega na wiernym oddawaniu rzeczywistości, ale jej artystycznym przetworzeniu.

hieroglify (z gr. hieroglyphika: święte znaki) — najstarszy rodzaj pisma starożytnego Egiptu. Nazwa stosowana również do innych rodzajów pisma obrazkowego.

mazurek (muz.) — stylizowana forma muzyczna oparta na tańcu ludowym: mazurze, oberku lub kujawiaku. Do najsłynniejszych należą mazurki skomponowane przez Chopina.

kałkul (z ros.) — kalkulacja.

nie stać o coś — nie dbać o coś.

stawiać na świeczniku — czynić coś widocznym, znanym.

kasta — zamknięta grupa społeczna.

wiedny — posiadający wiedzę w jakiejś dziedzinie, uczony.

Niech zatem każdy rzeczy swej pilnuje — Nie rzeczy swej, ale krzyża swego, to jest, rzeczy pospolitej – tak, z chrystianizmem obrońcy chrystianizmu, nauczali by hrabię (który tu jest mistycznym hrabią (!) w dialogu) ojcowie spod Wiednia. [przypis autorski]

generał-bas (wł. basso continuo) — w utworach muzycznych, zwłaszcza barokowych, akompaniament realizowany w basowej, najniższej linii utworu. Zapisywany często przy pomocy cyfr, stanowiących dla wykonawcy jedynie podstawę improwizacji.

tryumfu ark — łuk triumfalny (forma architektoniczna).

bania — kopuła.

ludowiec — idealizujący chłopów, chłopoman.

alić (daw.) — jednak, wszakże.

chuć (daw.) — chęć, skłonność, namiętność, pożądanie.

arfa — harfa, instrument strunowy szarpany w kształcie stylizowanego trójkąta.

wieczny człowiek — człowiek ponadczasowy, uniwersalny (uosobiony tu jako Prometeusz).

Indy — Indie.

Prometej — Prometeusz.

prym (daw.) — pierwszeństwo w czymś.

owy — tamten, ten drugi.

Adam — nawiązanie do biblijnej postaci Adama, pierwszego człowieka stworzonego przez Boga.

ustawny — dziś: ustawiczny; nieustanny, stały.

Etruski — dziś popr. forma M. lm: Etruskowie. Lud zamieszkujący w starożytności Italię, w IV–III wieku p.n.e. podbici przez Rzymian.

Partowie — mieszkańcy staroż. państwa Partów, położonego w większości na terenie dzisiejszego Iranu. Największy rozkwit państwa przypadł na III p.n.e–II w. n.e.

koteria — grupa osób popierających się wzajemnie w celu osiągnięcia korzyści.

period — okras; tu w znaczeniu miary rytmu w poezji.

profeta — człowiek obdarzony zdolnością przewidywania przyszłości, prorok.

Gajusz Juliusz Cezar (100–44 p.n.e) — rzymski polityk i wódz (podbił m.in. Galię). Dążył do przejęcia w Rzymie władzy absolutnej, zostając jego dyktatorem. Był także autorem dzieł historycznych: O wojnie galijskiej i O wojnie domowej, opisujących kampanie wojenne, w których dowodził.

Michał Anioł (1475–1564) — jeden z najwybitniejszych włoskich malarzy, rzeźbiarzy i architektów epoki Odrodzenia.

Pieśń nad pieśniami — jedna z ksiąg mądrościowych Starego Testamentu. Składa się z sześciu pieśni opiewających miłość Oblubieńca i Oblubienicy. Interpretowana jest też jako przedstawienie miłości Izraela do Boga, a w chrześcijaństwie jako zjednoczenie Chrystusa z Kościołem lub duszy z Bogiem.

Moskal (daw.) — Rosjanin.

carstwo — państwo rządzone przez cara, tu w znaczeniu: cesarstwo, imperium.

polonez — polski taniec narodowy oraz forma muzyczna oparta na tym tańcu. W XVIII w. stał się znany w innych krajach europejskich, zaś w XIX w. do najsłynniejszych należały polonezy komponowane przez Fryderyka Chopina.

kanopa — w staroż. alabastrowa lub gliniana urna służąca do przechowywania zakonserwowanych wnętrzności wyjętych z ciała zmarłego przed mumifikacją.

dłutować — tu: rzeźbić.

Że mazowieckie ani jedno płótno — Autor Machabeuszów na popiołach swych domów i Matki Boskiej Śnieżnej pierwszy poczuł powagę sztuki narodowej i kierunek jej odgaduje. Orłowski był krajowym, ale nie narodowym, przedstawiał rzeczy naturalne, nie naturę rzeczy, przedstawiał, co widział, a nie, co przewidział!. [przypis autorski]

ciosowy (…) kamień — ociosany blok kamienny służący do wznoszenia budowli; też: cios.

ogiw (fr., ang. ogive) — żebro podtrzymujące sklepienie w architekturze gotyckiej; ostrołuk.

łokieć — jednostka miary długości.

Apollin (gr. Apóllon) — w mit. gr. bóg sztuki, wróżbiarstwa, przepowiedni. Współcześnie używana jest forma Apollo. Tu przywołany jest rzym. posąg, tzw. Apollo Belwederski, z II w n.e., odnaleziony w 1489.

Skopas (370–330 p.n.e.) — rzeźbiarz i architekt grecki.

Milejska Wenera — in. Wenus z Milo. Najsłynniejszy posąg gr. bogini miłości Afrodyty (w mit. rzym. utożsamianej z boginią Wenus, nazywaną też Wenerą). Rzeźba odnaleziona została w XIX w. na gr. wyspie Milos. Twórca rzeźby nie jest znany (błędnie przypisywano ją Skopasowi).

arkada — element arch. składający się z 2 podpór (filarów, kolumn) połaczonych od góry łukiem.

Charitas (gr. cháris, łac. caritas: miłość) — w chrześcijaństwie jedna z trzech cnót: miłość bliźniego i Boga, miłosierdzie. Współcześnie używana jest forma caritas.

Amor (z łac.) — w mit. rzym. bóg miłości. Utożsamiany z greckim Erosem. Symbol miłości zmysłowej, cielesnej.

Bo u Polaków Charitas z Amorem — Nie rad bym przechodzić granic, laikowi naznaczonych, wszakże, jeżeli to herezją, to zapytuję, co jest Akt pragnienia, stygmaty, etc. [etc. (łac. et caetera): itd. (skrót od: i tak dalej); Red. WL.]. [przypis autorski]

akant — motyw zdobniczy w formie stylizowanego liścia rośliny akant, częsty w sztuce greckiej.

Sokrates (469–399 p.n.e.) — jeden z najważniejszych filozofów gr., nauczyciel Platona. Stosował metodę żywego dialogu, dysputy jako sposób dochodzenia do prawdy, podkreślając przy tym własną niewiedzę (postawa ta streszcza się w znanym aforyzmie: „Wiem, że nic nie wiem”). Nie pozostawił żadnych pism, zaś jego poglądy są znane z dzieł Platona.

sowa — symbol mądrości.

Filos (z gr. phileo: kochać) — namiętność, miłość.

kodeks — zbiór praw a. stara księga rękopiśmienna.

barbarzyński — w starożytności barbarzyńcami określano ludy spoza kręgu cywilizacji grecko-rzymskiej.

język latyński — język łaciński.

Amor — anagram słowa „Roma” autorstwa Julesa Micheleta.

Tych sztuka popiołemBohaterstwo jest na szczycie sztuki; jest półogniwem księżycowem na chorągwi prac ludzkich, to jest, sztuce, ale jest jeszcze półogniwem, do ziemi obróconem, półogniwem drugiem, w niebo zawróconem, jest męczeństwo. [przypis autorski]

krwawe żyźnie — żyzne ziemie przesiąknięte krwią ofiar.

Konrad — bohater III części Dziadów Mickiewicza, uwięziony za działalność spiskową.

że czuje jej zaokrąglanie, Że się lubuje wdziękiem onej strony — nawiązanie do słów Konrada z Dziadów cz. III: „Ich wdziękami się lubuję, Ich okrągłość dłonią czuję”.

«Odpoczął» — Od-począł, znaczy, począł na nowo, począł w drugiej potędze… [przypis autorski]

O bazylianek mówiących męczeństwie — chodzi o rzekome prześladowania sióstr bazylianek w Mińsku w latach 1838–1846, opisane przez Makrynę Mieczysławską, podającą się za przełożoną klasztoru. W czasie tworzenia Promethidiona środowisko polskiej emigracji uznawało te relacje za prawdziwe.

wcielenie — w chrześcijaństwie termin teologiczny, określający przyjęcie przez Jezusa Chrystusa ludzkiej natury.

nieowładnięcie formy treściownikiem — nieumiejętność połączenia formy i treści.

Pomiędzy tymi praca się stopniuje — Wszystkie organizacje pracy oficjalne są dzieciństwem logicznym, nic z nich nie może być, nie mają siły ograniczania skłonności rzemieślniczych. Jak można oznaczyć prawem liczbę ślusarzy, kamieniarzy, rzeźbiarzy itd.? Egipska i babilońska to stara historia, z której już nic wycisnąć dla społeczeństwa chrześcijańskiego nie można. Po wystawie dla wszech-przemysłu, w Londynie wymyślonej, która jest tym samym w panowaniu komersu, czym był Panteon za czasów Agrypy dla wszech bogów świata, bałwochwalstwo przemysłowe dojdzie do zenitu swego, tak jak tamto, za czasów, kiedy Panteon wszech bogów świata objął. A potem, potem przez postawienie sztuki tak, aby była najniższą modlitwą i najwyższym rzemiosłem (o czym tu śpiewamy), i przez postawienie estetyzmu tak, ażeby żywotnym i dodatnim ascetyzmem stał się, miara ta (materialnie i po babilońsku dzisiaj szukana) się otrzyma. Tę myśl polską w zarysie dostępnym naprzód rzucam, a później, da Bóg i dobra wola rodaków, że rozwinę. [przypis autorski]

on — tu: ów, ten.

czyn (ros. czin) — ranga, stopień.

Kain — postać biblijna, zabił swego brata, Abla, jako pierwszy w dziejach dopuszczając się takiego czynu; przen. morderca.

znaleźć coś jakimś (daw.) — uznać coś za jakieś; ocenić jako.

Lipsk — miasto w Niemczech. W Lipsku wydane zostały niektóre z dzieł Norwida, a także utwory innych polskich autorów, które ze względu na cenzurę nie mogły ukazać się w kraju.

Benvenuto Cellini (1500–1571) — włoski rzeźbiarz, złotnik i pisarz.

wkanić — najwyraźniej: włożyć, wetknąć.

Wiesław — imię jest nawiązaniem do poematu Kazimierza Brodzińskiego Wiesław (1820).

Fryderyk Schelling (1775–1854) — filozof niem., jeden z głównych przedstawicieli klasycznego idealizmu niemieckiego, inicjator romantyzmu.

do motyla podobny na wozie — nawiązanie do bajki Ignacego Krasickiego Furman i motyl, w której motyl poczuwa się do odpowiedzialności za ugrzęźnięcie wozu, więc kierując się litością rezygnuje z przejażdżki.

ostracyzm (z gr. ostrakon: skorupa) — w staroż. Grecji tajne głosowanie, podczas którego wolni obywatele wyskrobywali na glinianych szczątkach naczyń (stąd nazwa) imiona osób zagrażających ich zdaniem demokracji; osoby te skazywano na wygnanie z polis.

co większa — dziś: co więcej.

karabinierzy — w XVIII i XIX nazwa niektórych jednostek lekkiej kawalerii lub piechoty wyposażonych w karabiny, również nazwa żandarmerii we Włoszech.

Jeśli przepędza zbrojnych, mniejsza o to — Są ludzie, którzy wszystko, co jest nad rozum, za przeciw-rozumne biorą. Tym sposobem, nazwawszy mistycyzmem wszystko, czego się zgłębić nie chce (bo to praca), ani przyjąć (bo to pokora), są już na szczycie doskonałości. Przepraszam generałów, że ich stopień taki mi tu piękny rym nastręczył, bo rymów nie szukam, bo rymy to ruchawka, jak przychodzą, tak się je bierze. Że to jest bez złej myśli, da mi może Pan Bóg przekonać generała, pod którym służyć będę na polu bitwy, bo na polu sztuki już tak sobie zostanę! [przypis autorski]

Ugolino della Gherardesca (ok. 1220–1289) — wł. szlachcic i polityk, wtrącony do więzienia, w którym zmarł w głodu, jeden z bohaterów Boskiej komedii Dantego.

podróżeń — dziś: podróżny.

westalki — kapłanki strzegące świętego ognia w świątyni bogini Westy (patronki ogniska domowego) w staroż. Rzymie; westalki składały śluby czystości, nosiły biały strój i cieszyły się wielkim szacunkiem społecznym.

z książęty, z kapłany — dziś forma N. lm: z książętami, z kapłanami.

I mają tylko dwa warunki z góry — Pojęcie proroków, z prawa obowiązującego w Izraelu wzięte, sądzę, że z właściwego źródła. Prorocy, fałszem dla prawdy walczący, powoływani byli przed sąd. I duchowie proroków są poddani prorokom. Patrz u św. Pawła w Listach. [przypis autorski]

zawdy a. zawżdy (starop.) — zawsze.

wnijść (daw.) — wejść.

Jury — po polsku Sąd przysięgłych. [przypis autorski]

wchadza — dziś: wchodzi.

W nadziei razem, w miłości i wierze — wiara, nadzieja i miłość to w chrześcijaństwie trzy cnoty teologiczne (na pamiątkę męczeństwa za wiarę poniesionego przez trzy siostry o takichże imionach: Wiera, Nadjeżda, Lubow).

fata (łac. fatum: przeznaczenie) — znaki odczytywana jako wróżebne.

Środek, który centrum znaczy — To pojęcie środka autor wykładał już rodakom na posiedzeniu dnia 29 listopada w roku w ratuszu brukselskim. [przypis autorski]

Od złotowłosych pielgrzymów zza świata — wg legendy zapisanej w kronice Galla Anonima Piast ugościł tajemniczych przybyszów, wypędzonych z dworu Popiela.

astr — gwiazda tworząca się w kole przez promienie szprych.

kmieć — chłop, mieszkaniec wsi, gospodarz.

trafownik — tu: ktoś wyciągający wnioski na podstawie zbiegu okoliczności, ślepego trafu.

car — gwarowa forma słowa czar, w tym miejscu i w kolejnych akapitach występuje gra słów: car to również władca, zwłaszcza Rosji.

le prestige (fr.) — urok, czary.

drapować się — stroić, przebierać, zakładać maskę.

Koronek, również do niego należy — Nie idzie tu i w całem zewnętrzności pojęciu o zdarcie długości, świetności, błyskotności, ale o proporcję ich z powagą wewnętrzną, rzeczywistą, ale o strawienie ich na sobie powagą życia, bo i tak duch ma dosyć ciężaru w szacie ciała! Na cóż go jeszcze obciążać ciałem szaty? [przypis autorski]

Nim przed oblicze miecz przyniesiem boże — Patrz, gdy Chrystusa pojmać przyszli w Ogrojcu. [przypis autorski]

mizeria — niski poziom lub zły stan czegoś.

Że mógłby wody dolewać, jak słudzy na galilejskiej Kanie — nawiązanie do cudu opisanego w Ewangelii świętego Jana (J 2, 1-12); gdy podczas wesela w Kanie Galilejskiej zabrakło wina, Jezus polecił sługom napełnić naczynia wodą, a następnie przemienił ją w wino.

dawam — dziś: daję.

małobaczny — nieuważny.

letszy — dziś: lżejszy.

Stator — jeden z przydomków rzymskiego boga Jowisza, znaczenie: stojący nieruchomo, zatrzymujący chwiejące się szeregi rzymskie.

stawić — tu: podstawić, zamienić.

kantyk — w kościele katolickim pieśń o podniosłym tekście, podobna do psalmu.

Aż mają uszy, a nie słyszą krzyków — nawiązanie do przypowieści o siewcy z ewangelii św. Mateusza: „Kto ma uszy, niechaj słucha” (Mt 13, 9).

I przepijają szaty Jezusowe — wg ewangelii św. Łukasza i św. Jana po ukrzyżowaniu Jezusa żołnierze podzielili między siebie jego szaty, rzucając losy.

Indianin — tu: mieszkaniec Indii, Hindus.

Fenicjanie — lud zamieszkujący w starożytności tereny dzisiejszego Libanu oraz zachodniej Syrii i północnego Izraela. Fenicjanie założyli w basenie Morza Śródziemnego liczne kolonie, rozwijali też handel.

Hebrajczycy — starożytne plemię semickie, przodkowie współczesnych Żydów.

Persowie — lud pochodzenia indoeuropejskiego, który stworzył w I tysiącleciu p.n.e. imperium na Bliskim Wschodzie. Przodkowie dzisiejszych mieszkańców Iranu.

Babilończycy — mieszkańcy starożytnego państwa Babilon na Bliskim Wschodzie. Do współczesnych czasów dochowały monumentalnych babilońskich budowli.

Koloseum — amfiteatr w Rzymie, wzniesiony w latach 70–80 n.e.

Niderlandczyk (daw.) — mieszkaniec Niderlandów, Holender.

Van Eyck, Jan (ok. 1390–1441) — malarz niderlandzki. Jako jeden z pierwszych zaczął stosować technikę olejną. Malarzem był również jego brat Hubert van Eyck.

św. Franciszek z Asyżu (1181 a. 1182–1226) — włoski święty, założyciel zakonu franciszkańskiego. Kojarzony z łagodnością, radością, ubóstwem.

Dante Alighieri (1265–1321) — jeden z najwybitniejszych poetów włoskich, autor Boskiej komedii.

(…) wokoło których cała się sztuka włoska koncentruje — Wyśmiewane, ludowe kantyczki częstochowskie ważną rolę w sztuce narodowej odegrają — zwracam na nie uwagę… [przypis autorski]

polor — kultura towarzyska, dobre maniery, wytworność.

powój — rodzaj roślin o wijącej się lub płożącej łodydze, wydłużonych liściach i lejkowatych kwiatach (białych lub różowych).

Wtedy artyzm się złoży w całość narodowej sztuki — Długo, długo myślałem i szukałem, gdzie jest przystań dla sztuki polskiej, tego dziecka natchnień, a matki prac, tego momentu wytchnień. Przekonałem się, że uczucie harmonii między treścią a formą życia będzie u nas posadą sztuki. Przekonałem się, że sztuka, wyłącznie harmonią treści i formy zatrudniona, inaczej rozwijać się nie może, i, że gdzie tego nie ma, tam z badań nad klasycyzmem (to jest, formą) i nad romantyzmem (to jest, treścią), przychodzi do oczyszczenia wpierw bagnetem formy całospołecznej, bo najwyższa sztuka jest heroizm!. [przypis autorski]

zaśpiew — początek melodii lub śpiewu.

arfa eolska — dziś: harfa eolska, rodzaj harfy.

wieszczba (daw.) — proroctwo, wróżba.

skrzydły — dziś popr. forma N. lm: skrzydłami.

fronton — w architekturze niski, trójkątny element zwieńczający budowlę, umieszczany również nad drzwiami i oknami.

zapracowywa — dziś: zapracowuje.

geodetyczny — tu: geologiczny.

klimakteryczny — tu: klimatyczny.

przepomnieć — zapomnieć.

ukształcenie — ukształtowanie.

odstrzelona — odłączona, odseparowana.

kość pacierzowa (daw.) — kręgosłup.

mlecz (daw.) — rdzeń kręgowy.

Hamlet — dramat Williama Szekspira (1564–1616) oraz imię jego głównego bohatera. Hamlet jest tu uosobieniem rozterek wewnętrznych i zaniechań.

rzezania — rzeźby, płaskorzeźby.

lać — odlewać.

zależy na — dziś: polega na, zależy od.

«Nie jest prorok beze czci, tylko w ojczyźnie swojej i w domu rodziców swoich» — słowa Jezusa przytoczone w różnym brzmieniu w ewangeliach: Mt 13,57; Mk 6,4; J 4,44.

sokratejskie zwycięstwo — zwycięstwo osiągnięte własnym męczeństwem. Starożytny grecki filozof Sokrates z powodu głoszonych poglądów został skazany na karę śmierci, zrealizowaną poprzez wypicie trucizny.

Od lat kilku słyszano (…) — Od 1843, o ile sobie przypominam. [przypis autorski]

umiejętnik — inteligent, człowiek wykształcony.

zakon — prawo.

punkta — dziś forma M. lm: punkty.

cyrkulacja — obieg.

Rafael (1483–1520) — włoski malarz, rysownik, architekt, jeden z najważniejszych twórców późnego renesansu.

uwidomiony — dziś: uwidoczniony.

(…) porozbłąkiwanych po wszech drogach artystów — Że tu wspomnę Tadeusza Brodowskiego, jaka olbrzymia szkoda! [Brodowski, Tadeusz (1821–1849) malarz pol., twórca scen rodzajowych i batalistycznych, zmarł w Paryżu; Red. WL]. [przypis autorski]

Górnicki, Łukasz (1527–1603) — polski humanista renesansowy, poeta, pisarz polityczny. Autor Dworzanina polskiego (1566), rozprawy opartej na włoskim oryginale, opisującej ideał dworzanina.

delicatum palatum (łac.) — delikatne podniebienie.


home | my bookshelf | | Promethidion |     цвет текста   цвет фона   размер шрифта   сохранить книгу

Текст книги загружен, загружаются изображения



Оцените эту книгу