Book: Śmierć, co trzynaście lat stała koło mnie…



Juliusz Słowacki

Śmierć, co trzynaście lat stała koło mnie…

Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Nowoczesna Polska.

Śmierć, co trzynaście lat stała koło mnie,

Poszła i wbiegła do carskiej komnaty,

Car ją jak wariat przyjął — nieprzytomnie —

I oddał ducha przy strzale harmaty,

Który gromowi bożemu podobny,

Poszedł na Moskwę jako dzwon żałobny.

Moskwa w powietrze blade zasłuchana,

W czepcach złocistych jak matuszka stara,

Słysząc to rzekła: «Albo śmiech szatana,

Albo też pękło czarne serce cara».

I cała wyszła na zielone błonia[1]

Czekać na jezdca[2]pierwszego i konia.

Pierwszy koń leciał, a był jako smoła,

I cały czarny jeździec na nim siedział,

Przez lud przeleciał i wpadł do kościoła,

Przez lud przeleciał — słowa nie powiedział;

A kiedy kościół odemknięto z trwogą,

W tej ciemnej Ławrze nie było nikogo.

Drugi przeleciał — lecz resztkami włosa

I chustą krwawą się krył przed narodem,

Jak człowiek, który nie ma ust i nosa

I twarz ma całą zgniłą jednym wrzodem.

Ten, jako zwykle car czynić przywyknął,

Wbiegł w zamek — usiadł na tronie i zniknął.

Trzeci przeleciał — ale był z daleka

Widny ludowi… że był jak ruina,

Która ma okna tam, gdzie u człowieka

Serce się mieści i szyja się wcina…

Ten nie doleciał, bo nań wpadły kruki

I rozerwały przed ludem na sztuki.

Wtenczas lud krzyknął: «To nasze trzy cary,

Które w człowieku teraz jednym były;

Najpierwszy: to duch i proch, i car wiary,

A drugi to proch i duch, i car siły;

A trzeci — od tych rozerwany ptaków,

To car-kat… który był królem Polaków».

[1845]

błonie — duża przestrzeń porośnięta trawą; pastwisko, łąka.

jezdca — dziś popr.: jeźdźca.




home | my bookshelf | | Śmierć, co trzynaście lat stała koło mnie… |     цвет текста   цвет фона   размер шрифта   сохранить книгу

Текст книги загружен, загружаются изображения



Оцените эту книгу