home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate |

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

- advertisement



Paryz, lotnisko, czwartek w poludnie

Januszu,

jak to sie stalo, ze w czasie ostatnich miesiecy zabrale's mi tak wiele czasu? Wyliczyle's, ze prawie dwa lata, to chyba niemozliwe A jednak przez wszystkie te dni towarzyszylo mi przyjemne uczucie swoistego wtajemniczenia. Dzielilam sie z Toba my'slami, sprawami, rado'sciami, ale i lekami, o kt'orych dotad z innymi, poza swoimi najblizszymi, nie rozmawialam. Podczas tych miesiecy zaczelam takze robi'c co's, co dalo mi wiele zawodowej satysfakcji i z czego niespodziewanie zrezygnowalam, zeby znowu po to siegna'c. Mialam gazete, nie mialam gazety, mam gazete. Poza tym nie rozwiodlam sie ani nie zostalam porzucona. Ten sam maz i pies. Przyjaci'olki i przyjaciele ci sami. Ja starsza. Kazdego wieczoru zagladalam do swojej skrzynki mailowej. Prawie za kazdym razem przestraszona, jak bardzo pilnym nadawca znowu sie okazesz. Zloszczac sie przy tym, ze na taka jak Twoja sumienno's'c mnie nie sta'c. Ale i podziwiajac Cie za wiedze, skrupulatno's'c i za to, ze tyle w Tobie ciekawo'sci 'swiata. Jeste's prymusem.

Pisalam do Ciebie, mego mailowego adwersarza, miedzy jednym a kolejnym dniem czasami w'sciekla, ze zamiast spedzi'c wiecz'or z mezem, stukam w klawiature komputera. Rzadko zapominajac o Twoich ponaglaniach. Pisz, pisz, mamy terminy. Dzi's takze.

Czy to nie zaskakujace i ufam, ze czytajacy te slowa w nie uwierza, ze Paryz w zupelnie niezamierzony spos'ob stal sie klamra naszych mailowych spotka'n. Przed paroma godzinami w drodze na lotnisko przejezdzalam przez to miasto taks'owka. M'ow, co chcesz, ale Remarque mial racje, ze to wla'snie tu Ravic zakochal sie w Joannie Madou. W pierwszym mailu do mnie napisale's: Czy Pani chodzi na spacery w innych miastach i z innym mezczyzna? Zapytale's takze, o to, czy lubie, gdy wtedy ten mezczyzna szuka mojej dloni, aby zamkna'c ja delikatnie w swojej?

To pytanie wydawalo mi sie w'owczas zuchwale. Na poczatku XXI wieku? zapytasz. To niemozliwe, a jednak. Nawet emancypantki, a dzi's tak zwane kobiety niezalezne, chronia swoja prywatno's'c, kt'ora przez innych zawsze moze by'c odczytywana jako ich slabo's'c. Bo to jest slabo's'c.

Pozdrawiam i tym razem, to juz do zobaczenia

M.


Frankfurt nad Menem, \sroda wieczorem | 188 dni i nocy |