home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate |

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

- advertisement



Autostrada Heidelberg -Frankfurt nad Menem, wtorek wieczorem

Istnieja ksiazki, po przeczytaniu kt'orych ma sie uczucie, ze jest sie bardziej inteligentnym niz przedtem. Nie wiadomo jednak, dlaczego

Dzisiaj przeczytalem taka ksiazke, stojac w korku na autostradzie prowadzacej z Heidelbergu do Frankfurtu. Wracalem samochodem po wizycie na wydziale chemii uniwersytetu w Heidelbergu. Urocze historyczne uniwersyteckie miasto nad Nekarem z ruinami zamku na wzg'orzu. Amerykanie chyba celowo nie zbombardowali zbyt sumiennie tego miasta (wiekszo's'c innych zr'ownali praktycznie z ziemia) pod koniec wojny, planujac umie'sci'c w nim kwatere sztabu swoich wojsk po wojnie. Do dzisiaj ma sie wrazenie, ze jezykiem narodowym w Heidelbergu jest angielski.

Tuz za Heidelbergiem zatrzymano ruch na autostradzie po tym, jak ciezar'owka wiozaca samochody zderzyla sie z innym samochodem i zaczela plona'c. Zawsze znajac chronicznie zatkane niemieckie drogi woze w samochodzie ksiazki w na takie okazje. Dzisiaj przeczytalem ksiazke prof. Andrzeja Jerzmanowskiego pt. Geny i zycie: niepokoje wsp'olczesnego biologa (Wydawnictwo Pr'oszy'nski i S-ka). Korek sie rozladowal, zanim sko'nczylem. Stanalem na najblizszym parkingu, aby doko'nczy'c ksiazke. Poniewaz wioze ze soba laptopa, postanowilem podzieli'c sie z Pania na goraco (prosto z parkingu) swoimi uwagami. Znowu wr'oce p'o'zno i bede mial klopoty do domu. Ale o korku m'owiono w radiu, wiec mam szanse na wiarygodne usprawiedliwienie.

Jerzmanowski pieknie opisal sw'oj romans. Bo jak inaczej niz romansem mozna nazwa'c pelen uczucia, szacunku, refleksji, czasami podniecenia, czasami zaniepokojenia i zawsze pelen prawdziwej troski zwiazek, w kt'orym tkwi dorosly mezczyzna? Zeby bylo jasne od poczatku: prof. Jerzmanowski ma romans z biologia.

Zreszta kolejny juz romans (znam inne jego ksiazki). Malo kto potrafi popularyzowa'c nauke w taki spos'ob, jak robi to Jerzmanowski. A popularyzowa'c nauke, przemawiajac nie tylko do 'swiadomo'sci, ale takze do emocji, to juz nie lada sztuka. Jerzmanowski z pokora chyli czola przed Natura i opisuje z podziwem i zachwytem (jako naukowiec sam doskonale wiem, jak trudno jest czesto przez lata utrzyma'c zachwyt w swojej dziedzinie) konstrukcje i urzadzenia, kt'ore wystepuja w przyrodzie otaczajacego 'swiata. Zadaje sobie i czytelnikowi pytania (Po co sa wilki?, Dlaczego szyszka wyglada jak szyszka?, Po co istnieja plamki na pokrywach skrzydel biedronki? etc), odpowiada na nie z wla'sciwa sobie erudycja i prowokuje do my'slenia. Przy czym my'slenie to kieruje, niepostrzezenie dla czytelnika, w jednym kierunku, kt'ory mozna okre'sli'c pytaniami: kto albo co za tym stoi, kto jest tym Wielkim Programista?

Jerzmanowski oczywi'scie nie zna odpowiedzi na to pytanie -nikt jeszcze nie zna ale zna genetyke i dryfuje w kierunku odpowiedzi na magicznej fali gen'ow, kodowanych przez te geny bialek i wynikajacych z tego cech, czyli organizm'ow. Nigdy dotad nie czytalem tak zrozumialego i jednocze'snie tak frapujacego opisu tej magicznej triady gen-bialko-organizm. Po tym opisie to sie po prostu rozumie. Trzy litery w czteroliterowym alfabecie z DNA (A-T-C-G) koduja 20 liter aminokwas'ow (istnieje bowiem tylko 20 aminokwas'ow, kazdy oznaczany jedna litera), kt'ore ukladaja sie z kolei w bialka, a te konstruuja organizmy i wytyczaja ich zycie. Proste? W ksiazce Jerzmanowskiego prostota tej triady jest wyja'sniona tak, ze ma sie uczucie, jak gdyby wiedzialo sie to od zawsze. A za tym wszystkim stoi DNA i genom, o kt'orym prawie kazdy ma dzisiaj co's do powiedzenia, odkad spektakularnie sklonowano owce. Jerzmanowski stara sie pokaza'c, ze sklonowanie owcy Dolly i zdekodowanie genomu to dopiero poczatek drogi, a nie jej koniec. To, ze znamy cze'sci skladowe wahadlowca wcale nie oznacza, ze wiemy, dlaczego ten wahadlowiec lata. A zycie jest przeciez o wiele bardziej zlozone niz jakikolwiek wahadlowiec. O tym tez pisze Jerzmanowski, zwracajac sie w kierunku biologii molekularnej i genetyki, kt'ora teraz dopiero naprawde sie zaczyna. Ja takze uwazam, ze zdekodowanie genomu to dopiero poczatek drogi. Moim zdaniem mapa genomu ludzkiego moze przypomina'c zapis nutowy niezrozumialy dla czlowieka, kt'ory sie na nutach nie zna takiego jak ja na przyklad. Gdy patrze na nuty zapisane na pieciolinii, to nie wiem, czy to zapis przypadkowego uderzania w klawisze fortepianu, czy zapis Pasji Bacha. Tej wiedzy ma, po zdekodowaniu genomu, dostarczy'c biologia molekularna.

Bylo w biologii miejsce na pionierski romantyzm tuz po odkryciu przez Cricka i Watsona tajemnicy dziedziczenia oraz replikacji za pomoca mistycznej dwuniciowej struktury DNA. Jest w niej miejsce na ekscytujaca przygode, jaka bylo rozszyfrowanie kodu genetycznego w genomie, zako'nczone oryginalna propozycja Jerzmanowskiego do kt'orej sie z przekonaniem dolaczam aby dzie'n 26 czerwca (tego dnia w 2000 roku ogloszono zako'nczenie sekwencjonowania genomu ludzkiego) oglosi'c 'Swiatowym Dniem Biologii.

Mimo, ze biologia molekularna, genetyka i genom sa osia tej ksiazki, dla Jerzmanowskiego specjalisty od biochemii samo DNA nie jest najwazniejsze. Nie uwaza on, ze wszystko da sie we wsp'olczesnej biologii wyja'sni'c mechanizmami na poziomie molekul. Sam autor stara sie obroni'c przed przyklejaniem mu etykiety redukcjonisty, pod tym wzgledem ksiazka Jerzmanowskiego przypomina mi troche bestseller O muchach, myszach i ludziach uhonorowanego Noblem francuskiego genetyka Francois Jacoba, kt'ory takze zastanawia sie nad ograniczeniami biologii molekularnej w procesie wyja'sniania mechanizm'ow zycia i ewolucji.

Biologia nie jest fizyka z jej historycznymi prawami i nigdy ma nie bedzie pisze Jerzmanowski. Bowiem biologia to zycie, a zycie to nie r'ownanie.

Nie oparlem sie pokusie i doko'nczylem ksiazke Jerzmanowskiego w samochodzie na parkingu przy autostradzie. To naprawde 'swietny romans. Polecam Pani.

Serdecznie,

JLW


Warszawa, poniedzia lek | 188 dni i nocy | Warszawa, wieczorem