home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate | ВЕСЕЛКА

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z
А Б В Г Д Е Ж З И Й К Л М Н О П Р С Т У Ф Х Ц Ч Ш Щ Э Ю Я


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | форум | collections | читалки | авторам | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

реклама - advertisement



Warszawa, czwartek

Panie Januszu,

leze na kanapie, slucham berli'nskiego Radia Jazz i dochodze do wniosku, ze takich zon jak ta profesora Shockleya 'swiat jest pelen. Z tysiaca powod'ow, z wlasnej wygody i ze zwyczajnego strachu, nie chca zobaczy'c swoich mez'ow takimi, jakimi sa oni naprawde. Dlatego w sytuacjach konfliktowych wszystkie ich wady zamieniaja w indywidualno's'c, oryginalno's'c charakteru i przyklepuja slowami: no c'oz, m'oj maz jest inny. Bywa, ze dodaja: wybitny. Znam wok'ol siebie wiele kobiet, kt'ore kazdego dnia zadreczaja najblizsze otoczenie wlasna frustracja spowodowana trwaniem w nieudanych i od dawna juz martwych zwiazkach. Zadreczaja? Tak, bo w toczacych sie w niesko'nczono's'c rozmowach telefonicznych, w najdrobniejszych detalach, od nowa i od nowa „przerabiaja” charaktery mezczyzn, z kt'orymi sa.

M'oj telefon milczy tylko w'owczas, gdy ci maja akurat dobry dzie'n dla swoich kobiet i wyjatkowo nie obrzucaja ich nienawistnymi spojrzeniami, nie wychodza z domu bez telefon'ow kom'orkowych i nie dali przylapa'c sie na klamstwie.

To zdumiewajace, jak czesto w tym wzgledzie kobiety oklamuja same siebie. Nawet w'owczas, gdy 'slepiec nie mialby problem'ow z zobaczeniem, ze milo's'c, do kt'orej sie tak przyzwyczaily, dawno juz zostala wyprana ze wszelkich kolor'ow.

I kiedy w codziennym ge'scie rozpaczy znowu podnosza sluchawke, zeby zwierzy'c sie, a tak naprawde poskarzy'c na niewiernego, nieczulego, niedobrego, to i tak robia to tylko po to, aby z drugiej strony kabla uslysze'c: daj spok'oj on nie jest wcale taki zly. Nie jest? pytaja wtedy z nadzieja w glosie.

W tym momencie chcialoby sie zawola'c: „Czy ty zwariowala's, dziewczyno? Pakuj walizki, uciekaj z tego zwiazku, gdzie pieprz ro'snie. Nie marnuj zycia. Szanuj sama siebie”.

Napisz na kartce, jaka kobieta, jakim czlowiekiem byla's, zanim go poznala's.

Innym. Co stalo sie z tymi kobietami, ze przestaly widzie'c, z kim spedzaja noce i dni, ze ten kto's ich nie szanuje, nie kocha i traktuje gorzej, niz na to naprawde zasluguja?

Dzwoni telefon, ta sama historia, ten sam scenariusz. Nie dzwoni, wla'snie zadzwonil. Wczoraj byl cudowny, dzi's jest lajdakiem, a jutro… Latwo sie domy'sli'c. Czasami zastanawiam sie, czy gdybym byla na miejscu takiego faceta ze skaza nie do zniesienia, to czy nie zachowalabym sie podobnie jak on? Czy szanowalabym kobiete, kt'ora jest tak przewidywalna w swojej emocjonalnej 'slepocie? Czy jej bezwolno's'c i uleglo's'c nie powodowalaby we mnie agresji, checi do kolejnych skok'ow w bok, a przede wszystkim wszechogarniajacego znudzenia ukladem, w kt'orym trwam? Ukladem ze skaza…

Kupilam sobie wreszcie telefon, kt'ory wy'swietla numer tego, kto dzwoni…

Pozdrawiam,

M.


Frankfurt nad Menem, \sroda wieczorem | 188 dni i nocy | Jebel Ali, Zjednoczone Emiraty Arabskie, pi atek wieczorem