home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate |

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

- advertisement



Frankfurt nad Menem, piatek po poludniu

Malgosiu,

prosze zwr'o'c uwage na nagl'owek. Prawda, ze cieply i bardzo osobisty? I na dodatek mam calkowite przyzwolenie Twojego meza Dirka. I tak nikt nie nazywa Cie tak jak on. Nie musi nawet tym z nikim sie dzieli'c. Przeszli'smy na ty. Przyznaj, ze bardzo p'o'zno. Ile to dni? I ile nocy?

Caly akt okazal sie prostszy, niz sobie to wyobrazalem. Tw'oj cieply u'smiech na korytarzu w palacyku Soba'nskich w Warszawie, kieliszki wina w Twojej i mojej dloni i nagle to zdanie wychwycone uwaznie ze zgielku rozm'ow wok'ol nas: Panie Januszu, mam na imie Malgosia. Pamietam, ze dotknalem Twojej dloni

W dzisiejszych czasach dla wielu, szczeg'olnie bardzo mlodych ludzi, nie ma to znaczenia. Przej'scie od formy pani/pan do formy ty nie jest zadna formalno'scia, a utrzymywanie tej pierwszej wydaje sie im staro'swieckie i sztuczne. Wiem co's o tym. Po wydaniu moich ksiazek otrzymalem ponad 17 tysiecy e-maili. Wiekszo's'c piszacych zwraca sie do mnie na ty. Gdy zdarzy sie, ze im odpowiadam, zawsze zwracam sie do nadawcy per pani/pan. Nie potrafie i nie chce inaczej. Wydaje mi sie, ze robiac inaczej, nie okaze im nalezytego szacunku. Potrzebuje przekroczenia pewnej granicy blisko'sci i bardzo wyra'znego przyzwolenia, aby zwr'oci'c sie do kogo's na ty.

Ta granica moze dla r'oznych os'ob znajdowa'c sie w zupelnie r'oznych miejscach. Przypomina mi sie w tym momencie opowiadanie Tomasza Jastruna pt. Morderca i dziecko ze 'swietnego tomiku Goracy l'od. Para bohater'ow tego opowiadania, kt'orego akcja rozgrywa sie w wagonie sypialnym pociagu, po bardzo kr'otkiej kilkuminutowej znajomo'sci laduje w l'ozku (a raczej w kuszetce). Tuz po intensywnym i bardzo wyrafinowanym zblizeniu, mezczyzna ciagle nie czuje sie uprawniony do zwracania sie na ty do kobiety, kt'ora przed chwila penetrowal. Zostaje za to jednoznacznie skarcony slowami: I m'ow mi na ty, to nieladnie zaglada'c komu's w tylek, a potem nadal m'owi'c pani.

W Niemczech jest to nawet bardziej przestrzegane niz w Polsce. Czasami do granic absurdu. Z wieloma moimi kolezankami i kolegami do dzisiaj, po ponad 17. latach prawie codziennych spotka'n i rozm'ow, zwracamy sie do siebie, wciaz uzywajac formy sie (pan/pani). Na forme du (ty) odwazylbym sie wylacznie po wyra'znej propozycji z ich strony. Pamietam charakterystyczny, dla mnie niezrozumialy i jednocze'snie zabawny, incydent sprzed kilku lat. Podczas dyskusji na temat projektu, kt'ory realizowali'smy w grupie, doszlo do ostrej sprzeczki pomiedzy dwoma kolegami z naszego zespolu. To, co mialo by'c merytorycznym brain storming, wydostalo sie spod kontroli i przerodzilo w typowe blame storming (musisz to zna'c ze swojej zawodowej praktyki), czyli siedzenie przy stole i usilne poszukiwanie winnego (angielskie blame to polskie wina). Nie prowadzi to do niczego, jest bezsensowna strata czasu i projektowi w zadnym wypadku nie pomaga. Podczas poszukiwania winowajcy jeden z koleg'ow posunal sie zbyt daleko, podni'osl glos i, tak uwazali wszyscy obecni na sali, obrazil tego drugiego. Opr'ocz gwaltownej riposty uslyszal w obecno'sci wszystkich takze to: Od dzisiaj, prosze, aby pan to zapamietal, przestajemy by'c na ty. Do dzisiaj ci dwaj koledzy trwaja przy formie pan.

Niemcy bardzo czesto wypowiadaja blisko's'c i wracaja do formy oan/pani. gdy poczuja sie dotknieci, zdradzeni lub uznaja, ze spotkal ich brak lojalno'sci. Znam nawet jedna ekspare malze'nska, kt'ora po 22 latach malze'nstwa (sic!) i bardzo brudnej sprawie rozwodowej, wr'ocila do formy pan/pani. I to wcale nie z inicjatywy adwokat'ow. Nie moge sobie wyobrazi'c (maja dw'och kilkunastoletnich syn'ow) reakcji ich dzieci, gdy slysza, jak matka zwraca sie do ojca prosze pana

Jeste'smy w ko'ncu na ty i zrobilo sie cieplej. Ciesze sie bardzo i dziekuje za zaufanie. Bede dlugo pamietal okoliczno'sci tego wydarzenia. Takze przez wyjatkowe ambiente i niecodzienny pow'od naszego osobistego spotkania. Uroczysto's'c wreczania Srebrnych Jablek 2004 przyznawanych przez Tw'oj miesiecznik. Czulem sie wyr'ozniony zaproszeniem. Naukowc'ow rzadko zaprasza sie do 'swiata pieknych i bogatych, kt'orych fotografie ukazuja sie p'o'zniej w blyszczacych, kolorowych magazynach. Moze seksuolog'ow (uroczy prof. Zbigniew Izdebski, z kt'orym posadzila's mnie przy jednym stole) tak, ale informatyk'ow lub chemik'ow chyba bardzo rzadko

Spedzilem niezapomniany wiecz'or. Zapraszajac, wprowadzila's mnie do innego 'swiata. Wiekszo's'c ludzi, kt'orych spotkalem, znam z okladek miesiecznik'ow lub ekranu telewizora. Interesujace bylo pozna'c ich osobi'scie. Prof. Izdebski opowiadal frapujace historie o seksie, Grazyna Szapolowska zmienila perfumy (gdy nagrywala's nas do Goraczki pachniala zupelnie inaczej) i stala sie bardziej refleksyjna. Majka Jezowska, kt'ora dotad kojarzyla mi sie wylacznie z dzieciecymi piosenkami moich c'orek, za'spiewala, ku mojemu zdziwieniu, porywajaco bluesa. Poza tym trudno bylo oderwa'c wzrok od jej biustu. Podobnie jak trudno bylo mi oderwa'c wzrok calej Joanny Brodzik, kt'ora podeszla do mnie, aby powiedzie'c, ze napisalem wazne dla niej ksiazki. Marcin Daniec z kolei opowiadal przezabawne historie przy papierosie. Rozbawia ludzi, bedac po prostu soba. Nie tylko za pieniadze. Skromno's'c, bylem tym zaskoczony, panowala na tej sali zaprojektowanej przez rozrzutnych architekt'ow. Wiekszo's'c zaproszonych to ludzie sukcesu. Wiem, jak ciezko pracuje sie na sukces. Ile rzeczy traci sie przy tym i jak czesto trzeba dokonywa'c bardzo trudnych wybor'ow w dazeniu do niego. Zachowanie przy tym skromno'sci jest miara prawdziwej wielko'sci.

Obok mnie przy stole siedziala urocza kobieta w moim wieku, kt'orej nazwiska nie zdazylem zapamieta'c. Rozmawiali'smy, w pewnym momencie zapytala: Pani Januszu, zejdzie pan ze mna zapali'c papierosa?. Zeszli'smy do sali w piwnicy. Truli'smy sie papierosami obok Da'nca i jego mlodej zony. W pewnym momencie zapytalem, czym zajmuje sie, gdy nie bywa na takich przyjeciach. Odpowiedziala, ze pracuje w branzy kosmetycznej. Zawsze, gdy jestem w Polsce, kupuje polskie kosmetyki, zabierajac je do Frankfurtu. Dla siebie, dla mojej rodziny, dla przyjaci'ol i znajomych. Zapytalem, czy moze wie, dlaczego tak trudno kupi'c je w sklepach na Zachodzie, na przyklad w Niemczech. Moim zdaniem, dodalem, niczym nie ustepuja tym zachodnim. Dowiedzialem sie, ze ustepuja. Gl'ownie nakladami na promocje i agresywna reklame. Poza tym niczym. Zapytalem, skad to wie. Odpowiedziala: Musze wiedzie'c, panie Januszu. Nazywam sie Irena Eris.

Faktycznie. Eris Irena z branzy kosmetycznej musi to wiedzie'c

Serdecznie Cie pozdrawiam,

Janusz Leon


Warszawa, czwartek | 188 dni i nocy | Warszawa, sobota