home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate |

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

- advertisement



Frankfurt nad Menem, wtorek noca

Malgosiu,

gloszone przez innych prawdy piszesz w swoim li'scie. Zastanawialem sie wla'snie, czyich prawd slucham zawsze z najwieksza uwaga, a potem w skupieniu my'sle o tym, co uslyszalem. Dla mnie istnieje obecnie tylko jeden jedyny taki glosiciel. Karol Wojtyla, Polak na emigracji w Rzymie. Nie zgadzam sie czasami z tym, co twierdzi, ale wiem, ze cokolwiek twierdzi, to m'owi prawde. Swoja prawde. Prawda jest tak samo wzgledna jak wszystko inne i ulega weryfikacji, gdy przy niej trwamy. Wojtyla trwa przy swoich prawdach. Jest glowa Ko'sciola, przewodzi Watykanowi i w zwiazku z tym jest takze politykiem. Zaden polityk opr'ocz niego nie jest prawdom'owny Ani tu, gdzie obecnie mieszkam, ani w Polsce. W polityke wpisane jest klamstwo. Dyplomacja jest sztuka zonglowania klamstwami w taki spos'ob, aby nie oznaczalo by'c moze, a tak bylo zawsze warunkowe.


Politycy to ludzie, kt'orzy najpierw robia sztorm na morzu, a potem Przekonuja, ze tylko oni moga nas przed tym sztormem uratowa'c. Poza tym wydaje im sie, ze sa autorytetami. Wszystko bowiem ichzdaniem jest polityczne. Gdy staruszka sadzi kwiaty na grobie swojego zmarlego meza, ich zdaniem uprawia polityke agrarna i popiera w ten spos'ob jaka's partie. W Polsce najprawdopodobniej chlopska, w Niemczech najprawdopodobniej Zielonych. Tyle ze autorytet polityczny to moim zdaniem kto's, kto uzurpuje sobie prawo do tego okre'slenia tylko dlatego, ze udalo mu sie zgadna'c co's jeden raz. Jeden raz zgaduje sie kolor w konkursie audiotele: jaki kolor ma czerwone auto: czarny, czerwony czy zielony?. Generalnie nie lubie polityk'ow, chociaz wiem, ze takze w'sr'od nich sa godni zaufania i prawi ludzie. My'sle, ze tych jest okolo 10%. A pozostale 90% wytrwale pracuje nad tym, aby te uczciwa mniejszo's'c zbagatelizowa'c. Ostatnio zastanawialem sie nad pytaniem, co w og'ole motywuje mezczyzne do bycia politykiem. Poszperalem troche w bibliotece i w sieci. Natrafilem na bardzo interesujaca ksiazke Amerykanina Harolda Laswella pt. Psychopatology and politics (Psychopatologia i polityka), nie mam pojecia, czy zostala przetlumaczona i wydana w Polsce. Laswell, wychodzac z psychoanalizy freudowskiej, stara sie dowie's'c do's'c zaskakujacej tezy: w polityke angazuje sie mezczyzna, kt'ory ma na celu skompensowanie swoich porazek w zyciu osobistym. Kariery polityczne wedlug Laswella ujawniaja istnienie zaburze'n seksualnych w okresie dzieci'nstwa lub w wieku wchodzenia w doroslo's'c.

Homo politicus to nikt inny jak kto's, kto pr'obuje te zaburzenia z przeszlo'sci kompensowa'c zaspokojeniem przesadnie wyolbrzymionej potrzeby szacunku i uznania Dazenie do zaspokojenia tej potrzeby to charakterystyczny rys osobowo'sci politycznej. U jej podstaw leza jednak frustracje i liczne kompleksy. Dlatego nie moge sie pogodzi'c z faktem, ze to politycy ustalaja, kiedy mam umrze'c, je'sli nie umre w spos'ob naturalny: w wypadku samochodowym, w katastrofie lotniczej, w trakcie trzesienia ziemi, na BSE, na SARS, na ebole, na ptasia grype. na AIDS, na chorobe magdeburska, na zawal serca, na wylew krwi do m'ozgu, na marsko's'c watroby, na raka pluc, na innego raka lub po prostu ze staro'sci (czego sobie najmniej zycze). Ostatnio my'sle o swojej 'smierci do's'c czesto. Jest pie'c rzeczy, kt'ore chcialbym zrobi'c zanim odejde: spisa'c testament, pozegna'c sie z najblizszymi, zje's'c ostatnia truskawke, u'smiechna'c sie do calego 'swiata, zasna'c. Najbardziej chcialbym umrze'c tak jak bohater poruszajacego i pozostajacego na dlugo w pamieci francuskiego filmu Inwazja barbarzy'nc'ow. Ale taka wymarzona 'smier'c ma miejsce tylko w filmach

Czasami 'smier'c jest jednak jak z zupelnie innego filmu. Szczeg'olnie, gdy trzeba ja obja'sni'c komu's, kto jeszcze pojecia 'smierci zupelnie nie rozumie. Pewien ojciec w Niemczech stara sie wla'snie wytlumaczy'c swojej trzyletniej c'orce Angelinie, ze wkr'otce umrze. Robi to publicznie, w gazetach, aby pom'oc innym ojcom, kt'orzy by'c moze sa w podobnej sytuacji. C'orka nie potrafi jeszcze czyta'c, a zanim sie nauczy, jej ojciec nie bedzie juz zyl. Nie bedzie zyl od kilku lat. Thomas mieszka w Poczdamie i w jego m'ozgu ro'snie z przerazajaca predko'scia glioblastom, ogromny zrakowacialy tumor. W zaden spos'ob nie daje sie tego wzrostu zatrzyma'c. Thomas ma 31 lat i je'sli nie pojawia sie zadne komplikacje, ma przed soba jeszcze maksymalnie trzy miesiace zycia. Je'sli sie pojawia, jego zycie moze skr'oci'c sie do trzech tygodni. Ma szcze'scie (przyznasz, ze szcze'scie to bardzo pojemne slowo), ze ciagle moze m'owi'c. Slonecznik ro'snie, najpierw jest ziarno, potem lodyga, a potem wykwita przepiekny kwiat Taki kwiat wyrasta takze w mojej glowie. Gdy calkiem wyro'snie, bede musial odej's'c opowiada Thomas swojej c'oreczce Angelinie. Dokad? pyta Angelina. Poszuka'c innego kwiatu odpowiada Thomas. To bedzie bardzo, bardzo dlugo trwa'c dodaje. 'Smier'c ma bardzo r'ozne scenariusze Tyle ze to nie jest w tym wypadku scenariusz zadnego filmu.


Wr'o'cmy jednak do eutanazji w polityce. Znam i Wilbera, znam takze Oates, pamietam r'owniez ten precedensowy (ustali wiec prawo na przyszlo's'c) werdykt Trybunalu w Strasburgu. Nie ja tych sedzi'ow wybieralem. Jedynie z moich podatk'ow oplacam ich pensje (ponad 10 tys. euro miesiecznie) i place za ich togi i podr'oze sluzbowe samolotami w business class do Strasburga. Czyli w pewnym sensie i ja przyczyniam sie do ich werdykt'ow. Takze tego odno'snie do Diane Pretty. Prawo do 'smierci powinno by'c r'ownowazne z prawem do zycia. Je'sli kto's popiera nieograniczone prawo do zycia od pierwszego podzialu kom'orek w zygocie (Ko'sci'ol na przyklad), to powinien takze popiera'c nieograniczone prawo do 'smierci (takze Ko'sci'ol). Je'sli mam (wolna) wole umrze'c, to jest to o wiele wazniejsze niz (niewolna) wola narodzin. kt'ora nie jest moja wola tylko wola kogo's na poczatku zupelnie mi obcego (poza genami), wola moich rodzic'ow. Dlaczego wola obcych ma by'c wazniejsza niz moja wlasna? Tego poja'c nie potrafie. Eutanazje popieram tak jak wiekszo's'c Holendr'ow, kt'orzy za nia glosowali Czasami zastanawiam sie, czy w tym kontek'scie zycie za tama, na depresji, sprzyja madro'sci. Holendrzy zyja za tama i maja jedno z najlepszych oraz najmadrzejszych ustawodawstw w 'swiecie. Moze gdyby cala Polska mie'scila sie na Zulawach, byliby'smy madrzejszym narodem? To ciekawy temat dla socjolog'ow i antropolog'ow, nie sadzisz?

Staralem sie zrozumie'c prawnik'ow ze Strasburga. Doszedlem do wniosku, ze prawdopodobnie nauczeni zyciowym do'swiadczeniem, nie wierza w wolna wole, a jedynie w dobra. Wedlug nich objawem dobrej woli jest pragnienie zycia nawet wtedy, gdy przypomina ono zycie warzywa. Nikt wolny nigdy w to nie uwierze nie chce jednakze by'c warzywem. Ale z warzywem trudno sie dogada'c, wiec o wszystkim powinni decydowa'c hodowcy (rodzice, malzonkowie, dzieci, kuratorzy, lekarze, prawnicy etc). Ale z embrionem lub plodem takze nikt nie rozmawia. Wolna wola wydaje sie zludzeniem strasburskim sedziom zycia i 'smierci. Ale dobra wola nie. Czy to nie paradoks? Chociaz jest ona (ta wolna) fundamentem ludzkiej kultury, cywilizacji, system'ow etycznych i prawnych. Na tym zalozeniu opiera sie na przyklad wiekszo's'c kodeks'ow karnych, wedlug kt'orych inaczej osadza sie zbrodnie w afekcie, a inaczej zbrodnie popelniona z zimna krwia.

Ostatnio podwaza sie wolna wole niebezpiecznie kwestionujac przy tym idee ludzkiej wolno'sci. Przyczynia sie do tego gl'ownie wsp'olczesna genetyka, kt'ora ja sam niekiedy gloryfikuje i na kt'ora sie tak czesto w naszych rozmowach powoluje. Slynny biolog Richard Dawkins twierdzi na przyklad, ze wolna wola zupelnie nie istnieje. Wedlug niego ludzie to roboty zaprogramowane do transmisji egoistycznych molekul zwanych genami. Z kolei brytyjska psycholog Susan Blackmore posuwa sie jeszcze dalej i w swoich badaniach nad m'ozgiem ludzkim posluguje sie pojeciem memu jako odpowiednika genu. Blackmore twierdzi, ze umysl czlowieka jest niczym innym jak zbiorem mem'ow wytwarzajacych w nas poczucie fikcyjnej ja'zni i tozsamo'sci. Robia to dla wlasnych egoistycznych cel'ow, nie zwracajac uwagi na zadne ograniczenia, takie jak na przyklad wola, kt'ora wedlug Blackmore jest co najwyzej wirtualna imitacja interakcji mem'ow. Memetyka, jako odpowiednik genetyki, robi obecnie zawrotna kariere w 'swiecie. Podczas ostatniego Festiwalu Nauki w Warszawie organizowanego miedzy innymi przez genetyka i niestrudzona popularyzatorke madro'sci i wiedzy prof. Magdalene Fikus jeden z wyklad'ow po'swiecono memetyce. Byla to w zasadzie pierwsza publiczna prezentacja tej zupelnie nowej i abstrakcyjnej dziedziny nauki w Polsce.

Nie mam nic przeciwko genetyce w psychologii, memetyka za's p'oki co wywoluje we mnie tylko ciekawo's'c, ale podpieranie sie nimi, aby wm'owi'c ludziom, ze pojecia wolnej woli oraz wolnego wyboru to jedynie mity, uwazam za przerazajaco niebezpieczne naduzycie. Gro'zniejsze nawet niz odwolywanie sie do eugeniki, aby uzasadni'c idee tzw. kierowanej ewolucji oraz rozgrzesza'c za jej pomoca pomysl projektowania ludzi (oczywi'scie samych pieknych i madrych). Gdyby wcieli'c wszystkie poglady eugenik'ow w zycie, ewolucja moze sko'nczy'c sie wysylkowym katalogiem biologicznych cech projektowanych dzieci i dostepnych na wolnym rynku uslug genetycznych wykonywanych takze w domu klienta. Wizja 'swiata, w kt'orym wszyscy beda jak prezydent Bush lub Kim Dzong II jest gorsza niz wizja ko'nca 'swiata

Malgorzato, wykaz prosze teraz swoja wolna i dobra wole i wybacz mi te przydluga dygresje na marginesie naszej rozmowy o eutanazji. Wola czlowieka jest w tym wypadku tym, co powinno sie bez zadnych odstepstw, ustepstw lub wyjatk'ow respektowa'c. Tak jednakze w przypadku eutanazji nie jest. Ponadto zastanawia mnie ogromna dawka hipokryzji, kt'orej ulega 'swiat, gdy podnosi sie temat 'smierci zyczenie. Zniewolona zygota (je'sli mozna w tym wypadku m'owi o jakiejkolwiek woli) wydaje sie dla wielu ludzi wazniejsza niz wola kogo's, kto ma o biliony kom'orek wiecej i zanim stal sie warzywem. m'ogl postanowi'c umrze'c w wybranym przez siebie momencie i odej's'c godnie. Tego dualizmu w my'sleniu wla'snie nie pojmuje. Ci, co maja do's'c sily i odwagi, moga zabi'c sie sami. Ci, kt'orzy potrzebuja do tego pomocy, moim zdaniem powinni ja uzyska'c. Eutanazja (z grec. lzejsza 'smier'c) to nie to samo co zab'ojstwo z lito'sci. Niekt'orzy ludzie chca z r'oznych powod'ow wyj's'c swojej wlasnej 'smierci naprzeciw. Poczecie jest wydarzeniem od nas niezaleznym, ale 'smier'c powinna by'c naszym wyborem. Tak na przyklad uwazaja kultury rdzenne. Aborygeni, gdy chca umrze'c, zegnaja sie ze wszystkimi i odchodza w glab pustyni, kiedy uznaja, ze ich czas nadszedl. Nikt ich nie powstrzymuje, respektujac prawo do takiej decyzji. Dla Aborygen'ow jest ono cze'scia skladowa wolno'sci.

Eutanazja to egzekucja, ale nie czlowieka, tylko czyjej's woli. Trzeba najpierw jedynie upewni'c sie, ze jest ona absolutnie wolna. Nie obawiam sie tego, co szykuja jako podstawowy kontrargument zwolennicy innego my'slenia niz moje. Nie bedzie tak, ze ludzie chorzy na zycie beda masowo zglaszali sie do swoich lekarzy, aby ci najpierw wstrzykneli im ampulke z narkoza, a zaraz potem ampulke z zab'ojczym wodnym roztworem mieszaniny sodu i penobarbitalu. Wola zycia jest ewolucyjnie najbardziej pierwotna i reprezentuje najsilniejszy ze wszystkich instynkt'ow. Ludzie to nie oszalale zabijajace sie czw'orkami lemingi z gier komputerowych. Zgadzam sie, ze prawo do eutanazji moze by'c naduzywane. Tak samo jak na przyklad n'oz. Nozem mozna pokroi'c chleb, ale nozem mozna takze zabi'c. Nikomu jednak z tego powodu nie przychodzi do glowy pomysl, aby wprowadzi'c zakaz uzywania nozy.

Nieprawda jest takze twierdzenie, ze eutanazja moze okaza'c sie szybkim i tanim sposobem na pozbycie sie klopotu ze starcami. kt'orymi trzeba sie opiekowa'c. Z przerazeniem przeczytalem ostatnio artykul we Frankfurter Rundschau. Mlody dziennikarz, relacjonujac swoja podr'oz na Syberie do p'olnocno-zachodniej Jakucji, twierdzil sensacyjnym tonie nagl'owka, ze zamieszkujacy ten rejon Czukczowie zabijaja swoich starc'ow, gdy tylko zaczynaja by'c oni ciezarem dla rodziny. Nie moglem w to uwierzy'c. Okazalo sie, ze te praktyki zdarzaly sie w XIX wieku i byly podobne do praktyk Aborygen'ow. Nikt nikogo nie zabijal i tym bardziej nie zabija teraz, a jedynie respektuje wole 'smierci.

Problem eutanazji budzi w Polsce wiele kontrowersji. Blisko polowa Polak'ow (48%) uwaza, ze polskie prawo winno zezwala'c na bezbolesne skracanie zycia nieuleczalnie chorych os'ob, kt'orych cierpieniom nie mozna ulzy'c. 37% badanych jest temu absolutnie przeciwnych. Jednocze'snie gdy w pytaniu pojawia sie wprost slowo eutanazja, 48% respondent'ow wyraza dla niej sprzeciw, a popieraja 35%. Badanie wskazuje ponadto, ze az 6% Polak'ow w og'ole nie wie, czym jest eutanazja, a termin ten wedlug CBOS w powszechnym odczuciu wzbudza negatywne emocje. Podobnie jest z kwestia sztucznego podtrzymywania zycia chorej osoby za pomoca aparatury specjalistycznej. Okolo 44% Polak'ow jest temu przeciwnych, a 39% godzi sie na stosowanie takich metod. Ten prawie symetryczny podzial opinii 'swiadczy o tym, ze religijno's'c (a przeciez Polacy sa ultrareligijni) nie jest tutaj gl'ownym kryterium. Za eutanazja lub przeciw niej sa i katolicy, i niewierzacy. U katolik'ow opinia czesto wynika ze zlej interpretacji woli 'smierci. Je'sli ciezko chory czlowiek bedacy w pelni wladz umyslowych m'owi, ze chce umrze'c, to religia natychmiast to interpretuje on nie moze chcie'c umrze'c, on po prostu wola o wiecej milo'sci.

Poza tym Polacy nie chca i nie potrafia rozmawia'c o umieraniu. W Polsce 'smier'c to temat tabu. I w my'slach, i w rozmowach. Wiekszo's'c z nas (74%) my'sli na ten temat bardzo rzadko lub w og'ole tego nie robi. Polacy bardzo szybko przesiakneli typowo zachodnia kultura czlowieka sukcesu, kt'ory wspinajac sie do g'ory po drabinie kariery, nie ma czasu i ochoty na refleksje o cierpieniu i 'smierci. Gdy 'swiat wok'ol nas agresywnie afirmuje zdrowie, urode i zabawe, to nie wypada my'sle'c o swojej staro'sci, a tym bardziej o swoim pogrzebie. Wyobrazenie gnijacego ciala w grobie jest czym's z pogranicza choroby psychicznej lub perwersyjnej fascynacji. Spolecze'nstwa konsumpcyjne Polacy niczym sie tutaj nie r'oznia przegnaly 'smier'c, z wyjatkiem oczywi'scie 'smierci wielkich ludzi. My i nasi bliscy nie umrzemy. 'Smier'c przydarza sie tylko ludziom z telewizji i pierwszych stron gazet. Publicznie istnieli, to niech za kare takze publicznie umieraja. To taka moja refleksja na marginesie rozwaza'n o eutanazji


O momencie naszego przyj'scia na 'swiat decyduje wyb'or dw'ojki innych ludzi, ale moment odej'scia powinni'smy mie'c prawo ustala'c my sami lub kto's, kto wystepuje w naszym imieniu. Takze na tym polega dla mnie godno's'c i wolno's'c czlowieka.

Pozdrawiam,

JL


PS Wolna wola to temat pasjonujacy, przynajmniej dla mnie, nie tylko ze wzgledu na kontrowersje, kt'ore budzi. Je'sli pozwolisz, wr'oce jeszcze do niego p'o'zniej w naszych rozmowach.


PPS Wyjezdzam jutro. Bardzo daleka Z wlasnej wolnej woli i z rado'scia. Bede pisal do Ciebie


Warszawa | 188 dni i nocy | Warszawa, \sroda