home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate |

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

- advertisement



Beau Vallon, wyspa Mah'e, Seszele, czwartek wieczorem

Bycie niewidomym jest tragedia sarna w sobie. Bycie niewidomym na Seszelach jest niewyobrazalna tragedia

O tym miejscu na ziemi powinno sie opowiada'c kolorowymi obrazami. Same slowa sa niewystarczajace. Archipelag 115 wysp na Oceanie Indyjskim polozony na czwartym stopniu szeroko'sci geograficznej poludniowej, tylko dziewie'c i p'ol godziny lotu z Frankfurtu nad Menem. Najblizej z Seszeli jest paradoksalnie na kolejne wakacje. Tak przynajmniej wydaje sie Europejczykom: na Mauritius, Malediwy, Madagaskar i safari w Kenii. Gdy na Seszelach jest zimno, to temperatura w dzie'n spada do 26 stopni Celsjusza. Okolo 650 milion'ow lat temu dwie plyty kontynentalne zetknely sie ze soba i w wyniku tektonicznej eksplozji wypchnely z dna oceanu wyspy momentami tysiac metr'ow ponad poziom morza. Tak pojawil sie na ziemi (geograficzny) raj Seszele.

W 1756 roku wyladowala na wyspie Mahe flotylla statk'ow pod dow'odztwem irlandzkiego zawadiackiego kapitana Corneille'a Nicolasa Morpheya, kt'ory przybyl tutaj na polecenie (i za pieniadze) francuskiego kr'ola Ludwika XV Natychmiast po przybyciu oglosil przynalezno's'c tych wysp do korony francuskiej i nazwal historycy do dzisiaj nie potrafia tego racjonalnie uzasadni'c je nazwiskiem ministra finans'ow na francuskim dworze Jeana Moreau de Sechelles. Nie ma zadnych dokument'ow potwierdzajacych, ze de S'echelles kiedykolwiek postawil stope na tych wyspach. Jest bardzo prawdopodobne, ze Irlandczyk musial w ten spos'ob odplaci'c sie za co's ministrowi. Ale to wyja'sni'c moglaby tylko jaka's (polska) komisja do spraw Seszeli.

W 1811 roku Francuzi stracili Seszele na rzecz Brytyjczyk'ow, kt'orzy rzadzili i bez skrupul'ow wyzyskiwali te wyspy (niewolnictwo znie'sli dopiero w 1839 roku) do 1976 roku, kiedy to Seszele przestaly by'c brytyjska kolonia, oglosily swoja niepodleglo's'c i w demokratycznych wyborach ustanowily swojego pierwszego prezydenta Jamesa Manchama. W 1977 roku pojechal w swoja pierwsza podr'oz zagraniczna. I to byl blad. Podczas jego nieobecno'sci wyksztalcony na uniwersytetach w Szwajcarii i Angli socjalista Albert Ren'e zorganizowal skuteczny pucz i przejal wladze. On i jego socjalistyczno-lewacka partia sprawuja ja do dzisiaj. Wprawdzie Ren'e od kwietnia 2004 nie jest juz prezydentem (Seszelanie twierdza, ze po tym jak rozwi'odl sie ze swoja stara zona i zamieszkal z mloda kochanka obecnie nowa zona nie ma na to czasu), ale w jego imieniu sprawuje wladze jego lojalny zastepca. Na Seszelach funkcjonuje system socjalistyczny w postaci, kt'ora pamietam z czas'ow sprzed 1989 roku w Polsce. Przewodnia rola (partii oczywi'scie), czarny rynek walutowy (ale Peweks'ow nie ma) i praktycznie jedna gazeta. Trybuna Ludu na Seszelach nazywa sie Nation, ma zielony kolor w tytule zamiast czerwonego, a w miejsce hasla proletariusze wszystkich kraj'ow, laczcie sie, ma w podtytule chwytliwe wezwanie rewolucji francuskiej: wolno's'c, r'owno's'c, braterstwo. Ren'e i jego nastepca sa ulubie'ncami dyktator'ow. Je'sli tej dw'ojki nie ma na Seszelach, to albo sa na Kubie, albo w Korei P'olnocnej, albo w Chinach. Seszelanie wybrali partie Ren'e, poniewaz zapewnia im bezplatna sluzbe zdrowia, place minimalna, dogadal sie z Ko'sciolem (katolickim, papiez byl tutaj dwa razy, raz z pielgrzymka, a raz przejazdem) i zapewnil zasilki dla bezrobotnych. Oplaca sw'oj socjalizm twardymi dewizami (miejscowa rupia jest traktowana tak jak nic niewarta zlot'owka tuz przed planem Balcerowicza w Polsce). kt'ore przywoza tury'sci. Aby tych dewiz bylo wiecej, ceny na Seszelach rosna regularnie. Na raj trzeba albo zasluzy'c, albo zaoszczedzi'c. Na raj na Seszelach trzeba oszczedza'c o wiele dluzej niz na ten na pobliskim Mauritiusie lub Malediwach.

Seszele od prawie 30 lat nie znalazly sie w nagl'owkach gazet To stabilna, egzotyczna takze politycznie demokracja pod przyw'odztwem sprytnego katolicyzujacego, lewackiego, opalonego neojakobina, kt'ory przekonuje (skutecznie) sw'oj nar'od, ze bez socjalizmu na Seszelach zawita glodujaca Afryka ze swoja chuda do ko'sci bieda i przerazajacym AIDS. Poniewaz Seszelanie moga podr'ozowa'c do Kenii, Somalii, Tanzanii jest najblizej wiedza doskonale, co to znaczy glodujaca Afryka.

Tylko raz w ciagu ostatnich 30 lat grozilo Seszelom niebezpiecze'nstwo. W 1981 na Seszelach wyladowali (samolotem) najemnicy z poludniowej Afryki. Bylo ich niewielu, a po wyladowaniu przedstawili sie jako druzyna rugby Tylko dzieki uwadze jednego z celnik'ow udalo sie odkry'c bro'n ukryta w ich sportowych torbach. Po kr'otkiej wymianie strzal'ow najemnicy zajeli przygotowany do startu samolot i odlecieli w nieznanym kierunku. Najciekawsze jest to, ze na Seszelach zupelnie nie grywa sie w rugby (chociaz to byla angielska kolonia), a sportem narodowym jest pilka nozna, w kt'ora graja (najcze'sciej na plazach) z r'owna pasja zar'owno kobiety jak i mezczy'zni. Nawet do puczu trzeba sie starannie przygotowa'c, jak to pokazuje historia sportu.

Ale polityka na Seszelach to temat zupelnie marginalny. Przynajmniej dla turyst'ow. Przyjezdza sie tutaj, aby uciec od polityki (jakiejkolwiek tej z gazet, tej rodzinnej, tej w firmie), od po'spiechu, od kalendarza, termin'ow, niezalatwionych spraw, telefon'ow kom'orkowych. Internetu, garnitur'ow i presji czasu. Na Seszelach czas plynie wolniej. Na tyle wolno, ze zegary na ko'scielnych wiezach bija pelna godzine dwa razy. Raz dokladnie o czasie, drugi raz dwie minuty p'o'zniej. Ten drugi raz dla tych sp'o'znionych, odlaczonych od cywilizacji lub rozmarzonych. Czas tutaj jest spowolniony do predko'sci ruchu z'olwia. Wyspy zamieszkuje 80 tysiecy ludzi i ponad 150 tysiecy ogromnych wazacych do 100 kg i zyjacych do 150 lat z'olwi. Jest ich tutaj wiecej niz na Galapagos. Patrzac na nie, czlowiek w naturalny spos'ob zwalnia lub przynajmniej chce zwolni'c. I na dodatek wierzy, ze to one swoimi flegmatycznymi ruchami wyznaczaja wla'sciwe tempo zycia. Tutaj takze cze'sciej my'sli sie o tym, co w zyciu jest wazne, a czego by'c moze w po'spiechu nie zauwazamy. Seszele przywracaja wiare w racje praw natury. Dzie'n wyznaczany wschodem i zachodem slo'nca, a nie uczuciem, ze trzeba i's'c spa'c lub wstawa'c po pisku budzika w telefonie kom'orkowym. Kolory bez poprawek programu Corel Draw lub barwnik'ow na litere E, smaki bez chemii, zapachy bez zsyntetyzowanych molekul, d'zwieki bez elektroniki, twarze bez makijazy, dotyk bez krem'ow zmiekczajacych na dloniach. Seszele kojarza mi sie z filozofia i dzielami Rousseau, obrazami Gauguina (gdyby Paul Gauguin znal Seszele, z pewno'scia swoje ikony szcze'sliwo'sci malowalby tutaj, a nie na Thaiti), d'zwiekami Indian i zapachami malz. Dlatego latwo tutaj uwierzy'c, ze czlowiek jest z natury dobry psuje go dopiero cywilizacja (Jean Jacques Rousseau) i ze zycie ludzi powinno na'sladowa'c nature.

Na tych wyspach przeczytane kiedy's przeze mnie w Nowym Orleanie zdanie zycie to pozadanie, reszta to tylko szczeg'oly nabiera prawdziwego znaczenia. W Nowym Orleanie wydawalo mi sie to tylko uzasadnione, tutaj wydaje mi sie prawdziwe. Dotyk, blisko's'c i zmyslowa erotyka sa wszechobecne. Z'olwie wchodza z hukiem na siebie, ptaki przywoluja sie nieustannie, jaszczurki na wilgotnych 'scianach hotelu gonia za soba, pary krab'ow zasypuja sie w jednej dziurze w piasku, tury'sci na plazach znikaja nagle pomiedzy granitowymi glazami i my'slac, ze sa sami, rozbieraja sie, aby sie dotyka'c. Na Seszelach wydaje sie to naturalne. Tutaj zdaniem miejscowych nawet palmy sie nieustannie pozadaja. I z tego pozadania Seszelanie sa o tym przekonani wynika co's zupelnie niezwyklego, co nie pojawia sie nigdzie indziej na 'swiecie. Tylko tutaj. Na Seszelach. Prawdziwy botaniczny rarytas. Znany jest pod francuska nazwa Coco de Mer (Lodicea maldivica). Wszystko, co go dotyczy, jest ogromne i wyjatkowe. Ziarno, z kt'orego wyrasta, jest najwiekszym znanym w botanice. Pie'n wielko'scia takze nie ma sobie r'ownych. Orzechy kokosowe zrodzone przez Coco de Mer waza do 22 kilogram'ow i maja niepowtarzalny, bardzo dzialajacy na wyobra'znie ksztalt: napietych po'sladk'ow schylonej mlodej kobiety. Miejscowi na Seszelach wierza, ze to nie jest zaden przypadek. Wedlug ich wierze'n Coco de Mer wystepuje w dw'och postaciach: meskiej i kobiecej. Meska odmiana posiada pasujacy do kokosa rodzonego przez kobieca palme rodzaj fallusa. Dlatego meskie i ze'nskie odmiany tej palmy musza rosna'c blisko siebie. W nocy, gdy nad Seszelami szaleje sztorm i drzewa dotykaja sie koronami, dochodzi do penetracji w seszela'nskiej ba'sni jest to opisane oczywi'scie o wiele bardziej zmyslowo i z czulo'scia -oraz poczecia Nikt tego jeszcze nie zaobserwowal, ale to tylko sprzyja wierzeniom. Na Seszelach seks uprawiaja nawet palmy. I to niekoniecznie malze'nski. To jest charakterystyczne takze dla mieszka'nc'ow. Trzy czwarte dzieci przychodzacych na 'swiat na tym archipelagu pochodzi ze zwiazk'ow nieformalnych. Dekalog takze podlega prawom natury. Nature przeciez stworzyl B'og, wiec sam powinien to zrozumie'c. I pewnie tak jest, poniewaz ksieza na Seszelach sie dostosowali. 'Slubne dzieci chrzcza w niedziele, cala reszte w piatki w godzinach pracy. Piatek to dla nich pracowity dzie'n

Pisze to, siedzac na plazy w Beau Vallon. Zaczyna zachodzi'c slo'nce. Mam wrazenie, ze jego pomara'nczowo-czerwona kula zaraz zniknie, z sykiem topiac sie w oceanie

Dobranoc,

Janusz


Warszawa, \sroda | 188 dni i nocy | Warszawa, pi atek