home | login | register | DMCA | contacts | help | donate |      

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add

- advertisement



W jaskini lw'ow

Om'owiwszy istote kwestii oraz stre'sciwszy argumenty tych, kt'orzy domagaja sie zmiany obecnego stanu ustaw w traktowaniu przerwania ciazy, mamy obecnie przedstawi'c stanowisko naszej Komisji Kodyfikacyjnej, przygotowujacej projekt kodeksu karnego. Mam w reku material drukowany oraz informacje, kt'orych mi laskawie udzielili w ustnej rozmowie czlonkowie Komisji, b. prezes Najwyzszego Sadu Mogilnicki, prof. Makowski i prof. Rappaport. Z tego materialu, zwlaszcza o'swietlonego ustnym komentarzem, mozna sobie wytworzy'c pojecie o ewolucji, jaka kwestia ta przechodzila w lonie Komisji Kodyfikacyjnej. Oby pl'od, jaki niebawem wyda to szacowne lono, nie byl poroniony

Bo, gdyby sadzi'c jedynie z materialu dostepnego w druku, wrazenie prac Komisji w tym przedmiocie byloby niezmiernie przykre. Zwazmy tylko. Polska znajduje sie obecnie pod wzgledem kodyfikacji w specjalnym polozeniu. Zwykle prawa sie dziedziczy z dobrodziejstwem inwentarza, prawa za's odziedziczone maja twarde zycie, nie latwo jest usuwa'c je i zmienia'c, zwlaszcza gdy taka zmiana laczy sie z naruszeniem jakich's obyczajowych zabobon'ow. Totez pokolenia cale zyja nieraz pod uciskiem prawa bedacego tragicznym anachronizmem.

W Polsce inaczej. Ma ona sobie stworzy'c sw'oj nowy kodeks, nie obciazony balastem przeszlo'sci, bo wszakze obowiazujace dotad u nas kodeksy b. pa'nstw zaborczych nie moga w nikim budzi'c szczeg'olnych sentyment'ow. Jeste'smy w tym wyjatkowym polozeniu, ze mozemy sobie z cala 'swiadomo'scia sporzadzi'c prawa na swoja miare, dla swoich istotnych i wsp'olczesnych potrzeb, bedacych w harmonii zar'owno z pojeciami obywateli, jak z dobrem pa'nstwa. Wszystkie przezytki, wszystkie nieuzytki mozemy cisna'c za plot. Czy Komisja Kodyfikacyjna zdawala sobie sprawe z tej swojej roli?

Gdyby wnioskowa'c z przebiegu jej posiedze'n w roku 1920 odno'snie do tego punktu mozna by my'sle'c, ze nie bardzo. Sprawa przerwania ciazy i kar na nia! Sprawa, jak widzieli'smy, tak zlozona, tak palaca, tak bolesna, dokola kt'orej skupilo sie tyle zabobon'ow, tyle falszu, tyle okrucie'nstwa, tyle nier'owno'sci, tyle frazes'ow! Kwestia, w kt'orej spotykaja sie dziedziny lekarza, spolecznika, prawnika, moralisty; kwestia, co do kt'orej, w ostatnich czasach zwlaszcza, wylonilo sie tyle sprzecznych zda'n, dokola kt'orej rozgorzalo wszedzie tyle namietnych spor'ow. Punkt stanowiacy unikat w kodeksie; kwestia, w kt'orej powazni prawnicy, 'swiatli lekarze zarzucaja kodeksowi wrecz, ze jego paragraf jest szkodnikiem, ze dziala morderczo; w kt'orej padlo ciezkie slowo, okre'slajace paragraf ten jako najwieksza zbrodnie prawa karnego.

Mamy tedy prawo zapyta'c sie, czy znajdujemy odd'zwiek tego wszystkiego w pracach Komisji; czy zdawala ona sobie sprawe, do jak trudnego i odpowiedzialnego przystepuje zadania, decydujac o tych artykulach?

Ani troche! Kiedy sie czyta protok'ol obrad Komisji, zdawa'c by sie moglo, ze idzie tu o rzecz do's'c blaha, a przede wszystkim jasna i prosta, gdzie sama istota jest przesadzona, a chodzi jedynie o sformulowanie szczeg'ol'ow, o precyzje laci'nskiej nomenklatury i o odmierzenie lekka reka dawek ciezkiego wiezienia; poza tym, doprawdy, nie ma o czym m'owi'c! Czytamy do's'c molierowskie rozr'oznienia czy nasciturus pro nato habetur, czy pl'od, dopiero poczety w zywocie matki, jest dobrem, kt'orego chronienie etc. Widzimy wreszcie takie kwiatki, jak np.: P. Krzymuski o'swiadcza sie za karalno'scia matki ze wzgledu na polityke populacyjna!! Kr'otko, jasno i po ludzku. Ale czy nieboszczyk Krzymuski, panie 'swie'c nad jego dusza, zastanowil sie, jak sie odbija w zyciu taki bezmy'slny frazes, ilu trup'ow i nieszcze's'c, ilu samob'ojstw i dzieciob'ojstw stanie sie przyczyna polityka populacyjna pana Krzymuskiego?

I tak sobie wszystko zalatwili; kilku pan'ow w sile wieku rozstrzygnelo o losach milion'ow kobiet i poszli, zadowoleni z siebie, na kolacje. Ani slowa o tym, co najistotniejsze, o prawach zycia, kt'ore uraga w zywe oczy tym artykulom kodeksu, o bezmiarze niedoli, kt'ore z niego plyna, o tym, ze paragraf ten popiera zbrodnicze partactwo, kt'ore rzekomo ma tepi'c, o tym, ze paragraf ten szkodzi zamiast pomaga'c, ze znaczy sie co rok tysiacami 'smiertelnych wypadk'ow! Nie pytano sie lekarzy, nie pytano spolecznik'ow, nie pytano kobiet Zalatwiono od reki.

Na obrone 'owczesnych pan'ow kodyfikator'ow mozna by przytoczy'c jako okoliczno's'c lagodzaca (niechze i oni raz korzystaja z okoliczno'sci lagodzacych) nawal pracy, jaki sie na nich zwalil z obowiazkiem sformowania calego kodeksu, oraz atmosfera owego roku 1920, w kt'orym istotnie ziemia palila sie pod stopami i nawet tak doniosla kwestia jak ta oto mogla nie przedstawia'c sie w calej wazno'sci.

Wr'ocili do niej w dziewie'c lat potem. Zn'ow od niechcenia, jak do czego's, co w zasadzie jest zalatwione, co odziedziczyli w spadku. I powstaly artykuly, zamieszczone w Projekcie cze'sci szczeg'olowej kodeksu karnego (1929). Kobieta, kt'ora sw'oj pl'od spedza lub pozwala na spedzenie przez inna osobe, ulega karze wiezienia do lat 5 (Art. 141).

Kto za zgoda kobiety ciezarnej pl'od jej spedza lub jej przy tym udziela pomocy, ulega karze wiezienia do lat 5. (Art. 142, 1).

Jezeli sprawca spedzenia uprawia spedzanie plodu zawodowo, albo jezeli ze spedzenia plodu wynikla 'smier'c kobiety ciezarnej, ulega karze wiezienia do lat 15 (Art. 142, 3).

Ten sam czlonek Komisji Kodyfikacyjnej (ot, takie sobie przypuszczenie!), kt'ory dla swojej przyjaci'oleczki wezwalby, w razie przykrego wypadeczku, najlepszego specjaliste w tym zakresie (tym samym uprawiajacego swoja specjalno's'c zawodowo); kt'ory 'sciskalby dlonie operatorowi, dziekujac za pomy'slna operacje, kropi mu z lekkim sercem 15 lat wiezienia! Ale ani mu sie 'sni o tym, aby te jego artykuly mialy by'c wykonane; slowa zatracily tutaj wszelki realny sens.

Tak sobie uchwalili w roku 1929. To jest wszystko, co mieli w tej sprawie do powiedzenia. Porozdzielali lata kryminalu: tej tyle, temu tyle, temu zn'ow tyle liczna zabawa. Jakie to proste by'c prawodawca! A tymczasem dokola tej kwestii wrzaly juz dyskusje, ujawniajace jej bolesna zlozono's'c i jej trudno'sci. Debatowalo nad tym Warszawskie Towarzystwo Ginekologiczne; daleko idace wnioski sformulowalo Towarzystwo Kryminologiczne; prof. Glaser wydal swoja broszure, w kt'orej wprawdzie nie chcial wyciagna'c jasnych wniosk'ow ze swoich przeslanek, ale gdzie bad'z co bad'z zestawil wszystkie druzgocace argumenty przeciw karalno'sci. Wszedzie wylania sie kwestia co najmniej wskaza'n spolecznych do przerwania ciazy, kt'ore domagaja sie w kodeksie takiego samego miejsca, jakie paragraf o prawie wyzszej konieczno'sci przyznaje wskazaniom lekarskim. Juz po ogloszeniu projektu Komisji Kodyfikacyjnej, prof. Grzywo-Dabrowski w uwagach swoich nad tym projektem pisze wrecz, ze zdaniem naszym, nalezaloby sie zdecydowa'c znie's'c karalno's'c przerwania ciazy. Wreszcie wrze'sniowy Zjazd prawnik'ow ogromna wiekszo'scia o'swiadcza sie w duchu niekaralno'sci, wyrazajac tym samym dotkliwa krytyke projektu Komisji Kodyfikacyjnej.

Projekt ten nie jest co prawda projektem ostatecznym. Jest to dopiero pierwsze czytanie. Rzecz jest dalej przedmiotem dyskusji. Krytyka, z jaka spotykaja sie ich artykuly, wdziera sie w zacisze gabinetu prawodawc'ow. I w samym lonie Komisji Kodyfikacyjnej sa rysy. Piekna jej jednomy'slno's'c jest pozorem, za kt'orym kryja sie kra'ncowe rozbiezno'sci. Niejeden czlonek Komisji zajmuje dzi's w tej sprawie zgola odmienne stanowisko niz przed kilku laty. Kwestia dojrzewa wreszcie do tego, aby ja zrozumiano. Komisja u'swiadamia sobie, ze rzecz nie jest tak prosta, ze wiezienie nie goi wszystkich ran spolecznych, nie zalatwia wszystkich powikla'n zycia

M'owie wyra'znie, ze Komisja u'swiadamia sobie Komisja jako cialo. Bo jej czlonkowie tego u'swiadomienia chyba nie potrzebowali. Byloby nie do pomy'slenia, aby rzecz, na kt'ora ma jasny poglad kazdy prawnik, byla obca jedynie tym, kt'orych, spo'sr'od naj'swiatlejszych, powolano do tworzenia praw. Nie, tak nie mozna przypuszcza'c. Kazdy z nich, jako czlowiek prywatny, wie, co o tym my'sle'c, wie ze paragraf, kt'ory wprowadza, jest zarazem i bezsilny, i morderczy; ale jako kodyfikator zamyka oczy na to, co wie jako czlowiek prywatny, staje sie przedstawicielem obludy i maloduszno'sci spolecze'nstwa. Jeden z wybitnych adwokat'ow m'owil mi wrecz: Jako czlowiek, jako prawnik i jako obywatel, jestem przeciw karalno'sci, ale gdybym byl prawodawca, glosowalbym za utrzymaniem kary. Opinia nie dojrzala do tego liberalizmu. Toleruje i praktykuje czyn, ale nie chce sankcjonowa'c go ustawa. Tak wiec opinia oddzialywa na prawodawce, prawodawca podtrzymuje opinie: Qui trompe-t-on?[6], jak pyta Bazylio w Cyruliku sewilskim. A zycie idzie swoim trybem. Podobnie o'swiadczyl mi jeden z czlonk'ow Komisji Kodyfikacyjnej: Nie jest nasza rola wyprzedza'c opinie, a opinia sie w tej mierze nie wypowiedziala; m'owil, zachecajac mnie do przeprowadzenia dyskusji na ten temat w prasie. I tym sie dzieje[7], ze ci 'swiatli i uczciwi ludzie glosuja za utrzymaniem paragrafu, co do kt'orego wiedza, ze jest bezsilny z jednej strony, a morderczy z drugiej. Dalej holdu obludzie posuna'c chyba nie mozna!

A jednak przesila sie i tam co's w ostatnim czasie. Dzieki uprzejmo'sci pana generalnego sekretarza Komisji Kodyfikacyjnej wtajemniczony jestem w ostatnie fazy obrad, kt'orych jeszcze nie ujawniono. Tyle mozna powiedzie'c, ze dzi's wiekszo's'c Komisji uwaza artykuly sformulowane przez siebie w roku 1929 (!) za przestarzale (tak szybko biegnie dzi's zycie!) i nie dajace sie utrzyma'c w tej postaci. Uchwaly Komisji zapadaja jednomy'slnie (tylko co do karalno'sci matki zaznaczony jest sprzeciw mniejszo'sci), a oto jeden z jej czlonk'ow o'swiadczyl sie wrecz na zje'zdzie prawnik'ow za absolutna niekaralno'scia, za skre'sleniem po prostu tego paragrafu. Jak to pogodzi'c?

Czlonkowie Komisji rzadza sie bez watpienia i pewnym praktycznym oportunizmem. Ustawa tak liberalna, tak rewolucyjna, jak zupelne skasowanie paragrafu, nie ma widok'ow jednomy'slno'sci, nie ma (m'owia) widok'ow, aby przeszla w sejmie. Zdaje sie, ze paralizuje takze Komisje Kodyfikacyjna ogladanie sie na Europe; zadne pa'nstwo (powiadaja) nie znioslo kar za przerwanie ciazy, Polska nie moze by'c pierwsza Na to mozna by odpowiedzie'c, ze przede wszystkim inne pa'nstwa sa w innym od nas polozeniu: trudniej jest jaki's przestarzaly paragraf usuna'c, niz go po prostu nie wprowadza'c. Mozna by dalej uspokoi'c naszych prawodawc'ow, ze tego rodzaju liberalizmem Polska wyprzedzala Europe nieraz; kompromitacja nie bylaby pierwsza: wszak Polska nie palila czarownic, nie znala Inkwizycji, nie prze'sladowala innowierc'ow Polska pierwsza przyznala kobietom pelne prawa obywatelskie i wyborcze. 'Swiadczyloby to co najwyzej wobec Europy, ze w Polsce uznano ponizej godno'sci kobiety tego rodzaju represje; ze u nas nie potrzeba kobiet zmusza'c gro'zba wiezienia do tego, by spelnialy zadania macierzy'nstwa; ze wreszcie uznano za najwla'sciwsze, aby same stanowily o tym, czy i kiedy zadania te moga spelnia'c. To zreszta, ze paragraf ten bedzie predzej czy p'o'zniej wszedzie zniesiony, to jest tak samo pewne, jak to, ze zniesiono tortury, niewolnictwo etc., wyprzedzi'c w tym Europe byloby raczej zaszczytne dla Polski i godne stanowiska, jakie od chwili jej odbudowy zajely w niej kobiety. Czyz zreszta takie wzgledy etykiety i pierwsze'nstwa moga odgrywa'c role, gdy chodzi o bezmiar ludzkiego nieszcze'scia?

Bad'z co bad'z, jednolity z pozoru przynajmniej pierwotnie front Komisji Kodyfikacyjnej zalamuje sie. Tak jak dzi's sprawa stoi, chcieliby kodyfikatorzy utrzyma'c kare w zasadzie ale czyniac w niej klauzule i wyjatki, aby o ile mozno'sci zlagodzi'c lub usuna'c szkody plynace z tego paragrafu, kt'ory prze'sladuje jedynie ubogich, kt'ory pochlania tysiace ofiar, odbierajac im mozno's'c pomocy lekarskiej. Jak to uczyni'c, to kwestia kazuistyki prawniczej. Kreca tez nasi prawodawcy sklopotanymi gl'owkami, moze co i wykreca. Pr'obuja przywola'c na pomoc cze's'c og'olna kodeksu i jej artykul o prawie wyzszej konieczno'sci, mimo ze strasznie trzeba by go naciaga'c w obecnym brzmieniu (nie ulega karze, kto dziala dla uchylenia bezpo'sredniego niebezpiecze'nstwa, grozacego dobru wlasnemu lub cudzemu, o ile niebezpiecze'nstwa nie moze inaczej unikna'c). To waskie ucho igielne chcieliby rozszerzy'c, tak aby mogly sie przez nie przecisna'c tzw. wskazania spoleczne przerwania ciazy. Przeszkadza w tym to sl'owko bezpo'srednie kt'ore trzeba by chyba wyrzuci'c Dodajmy, ze to zapewnienie warunkowe, ze nie ulega karze, kto etc. nie u'smiecha sie lekarzom i ze ci nie okazuja zbytniej ochoty, aby podja'c brzemie obludy spolecznej, kt'ore chcieliby na nich przerzuci'c pp. prawnicy. Ale o lekarzach i ich stanowisku pom'owimy nastepnym razem.

Na og'ol rysuja sie w Komisji Kodyfikacyjnej (o ile jestem w jej sekrety wtajemniczony), trzy tendencje. Jedna nieprzejednana: kara'c, wiezi'c, straszy'c. To stanowisko nie ma za soba nawet aksjomatu pereat mundus fiat justitia, bo ta justitia jest doprawdy bardzo spod ciemnej gwiazdy. Tutaj odgrywa niemala role polityka populacyjna kleru: lepiej czworo dzieci ochrzci'c i tych samych czworo dzieci rychlo potem pochowa'c, niz zeby zadne z nich sie nie urodzilo. To jest tez polityka populacyjna Ale to jest raczej obr'ot niz doch'od

Naprzeciw drugi radykalny punkt widzenia: zupelna niekaralno's'c. To stanowisko reprezentuje w Komisji znikoma mniejszo's'c; poza Komisja za's olbrzymia wiekszo's'c najtezszych prawnik'ow. Na razie, jest to muzyka przyszlo'sci. Bardziej kompromisowa, tym samym wiecej szans majaca, jest niekaralno's'c matki, a karalno's'c pomocnik'ow, mimo ze taka r'oznica w traktowaniu jednego i tego samego czynu ma swoje powazne strony ujemne, do kt'orych jeszcze wr'ocimy. Bad'z co bad'z zdaje sie pewne, ze Komisja Kodyfikacyjna wycofuje sie z karania matki. Zawsze to krok naprz'od.

Trzeci poglad kompromisowy, to niekaralno's'c matki i niekaralno's'c lekarza; przy czym ocena wskaza'n w najszerszym pojeciu do przerwania ciazy bylaby zadaniem lekarza, rekojmia za's bylaby po prostu jego og'olna przysiega lekarska. M'oglby wiec ten lekarz rozstrzyga'c o wskazaniach zar'owno lekarskich, jak spolecznych i tzw. eugenicznych[8]. W'owczas mozna by szerzej stosowa'c przerwanie ciazy w razie zyciowej konieczno'sci w szpitalach i kasach chorych. Karalno's'c tyczylaby tylko partactwa, kt'ore i tak podpada pod inne paragrafy karzace partactwo lekarskie i nieuprawniona fuszerke. To by juz bylo bardzo daleko idace posuniecie; chodzi tylko o to, jak patrzyliby lekarze na przerzucenie na ich barki tak szerokich atrybucji?

W kazdym razie widzimy, ze co's tam w Komisji Kodyfikacyjnej 'swita, ze czlonkowie jej zrozumieli nareszcie, nie tylko jako ludzie (i moze jako klienci?), ale jako prawodawcy, ze rzecz jest trudna, wazna, i ze zby'c jej kopiowaniem przestarzalych paragraf'ow nie wolno. Nie chce im przej's'c przez gardlo skasowanie szkodliwego artykulu, ale chca stworzy'c stosunki, w kt'orych karalno's'c pozostalaby fikcja, jaka jest ostatecznie i dzi's, ale fikcja mniej mordercza. Jak z tego wybrna, dowiemy sie; niebawem ma by'c projekt ustalony w ostatnim czytaniu. Czy te wszystkie kompromisowe kombinacje okaza sie wykonalne, czy nie, to zycie rozstrzygnie. To pewna, ze mozna to wszystko uwaza'c tylko za stan przej'sciowy, za przygotowanie opinii spolecznej; ze, predzej czy p'o'zniej, musi przyj's'c do skre'slenia tego paragrafu, to, powtarzam, nie ulega watpliwo'sci. Na razie, nie maja nasi kodyfikatorzy odwagi tego zrobi'c, a szkoda: latwiej niedorzecznego prawa nie wprowadza'c, niz je potem usuwa'c. A juz zaczyna'c, wbrew swemu ludzkiemu przekonaniu, od tworzenia praw nie tylko niedorzecznych, ale niewykonalnych i szkodliwych, byloby naprawde poklonem oddanym obludzie zbyt glebokim i niegodnym naszych 'swiatlych prawodawc'ow.


Argumenty | Tadeusz Boy-Żeleński | Paragraf a lancet