home | login | register | DMCA | contacts | help | donate |      

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add

- advertisement



I

Nie miala Kasie'nka ojca ani matki,

Ino[1] miala oczy jako dwa blawatki,

Usta jak dwie wi'snie, liczka jak dwie zorze,

I na sluzbie byla Kasia we kr'olewskim dworze.

Oj Kasiu, Kasie'nko!

I musiala w zimie od samego rana

Raba'c klody drzewa na drobne polana,

I my'slala sobie: Jak zrabie te klody,

Kt'oz przy ogniu sie ogrzeje? Ten kr'olewicz mlody

Oj Kasiu, Kasie'nko!

I musiala latem w gorace poludnie

I's'c po jasna wode z konwiami pod studnie,

I my'slala sobie: Jak naniose wody,

Kt'oz sie to w niej bedzie kapal? Ten kr'olewicz mlody

Oj Kasiu, Kasie'nko!

I co noc musiala szorowa'c na czysto

Szczerozlote schody, podloge srebrzysta,

I my'slala sobie: Jak wymyje schody,

Kt'oz to po nich bedzie chodzil? Ten kr'olewicz mlody

Oj Kasiu, Kasie'nko!

Gdy na lowy jechal z dworskimi i z psiarnia,

Wychodzila Kasia na strych nad piekarnia.

Wygladala za nim dymnikiem[2] ze strychu,

Plaka'c sie jej czego's chcialo po cichu, po cichu

Oj Kasiu, Kasie'nko!


Lucjan Rydel Bajka o Kasi i kr \olewiczu | Bajka o Kasi i królewiczu | c